Mecz, który miał być legendarną opowieścią z Tyneside, zakończył się rozczarowującym remisem, pozostawiając dwumecz z Barceloną w delikatnym punkcie. Harvey Barnes wpisał się na listę strzelców na pięć minut przed końcem regulaminowego czasu gry, wydawało się, że zapewni Newcastle upragnione zwycięstwo. Jednak na najwyższym poziomie rozgrywek, gdzie liczą się najmniejsze detale, nieustanne naciski Barcelony ostatecznie doprowadziły do błędu w defensywie Newcastle. Atmosfera na stadionie zmieniła się w mgnieniu oka w ostatnich sekundach doliczonego czasu gry. Rezerwowy Dani Olmo wykazał się doświadczeniem, wywalczając rzut karny po kontakcie z Malickiem Thiawem, który zostawił zmęczoną nogę w polu karnym. Lamine Yamal, nastolatek, który nadal zaskakuje swoją dojrzałością, podszedł do wykonania jedenastki i z lodowatym spokojem wpakował piłkę do siatki.
Po końcowym gwizdku, Eddie Howe nie szczędził pochwał swoim zawodnikom. „Myślę, że byliśmy znakomici, naprawdę, naprawdę dobra gra. Utrzymaliśmy intensywność. Ten moment na końcu rzuca na to negatywne światło, ale to była jedna z naszych najlepszych gier. Uważam, że mieliśmy wystarczająco dużo, by strzelić bramkę wcześniej. Mecz pokazał, że jesteśmy zdolni, ale wiemy, że prawdopodobnie będziemy musieli dać z siebie więcej, jadąc na ich stadion. Potrafimy to zrobić, ale musimy być w najlepszej formie.”
Odnosząc się do rzutu karnego dla Barcelony, Howe skomentował: „Myślę, że był miękki, ale Malik dotknął zawodnika. Mieliśmy ustawienie, nie powinniśmy byli stracić tej bramki. Przyjrzymy się temu, ale nie chcę, żeby to przyćmiło te 93 minuty, w których byliśmy jakościowi. Moim zadaniem jest ich podnieść. Niestety, musieliśmy to robić kilka razy w tym sezonie, ale nasza siła charakteru nigdy nie powinna być kwestionowana. Będziemy gotowi na następny mecz. Wierzymy w siebie i w nasze możliwości, a dzisiaj to pokazaliśmy.”
Barnes, który przez cały wieczór odgrywał kluczową rolę w ofensywie Newcastle, podzielił nastroje swojego menedżera dotyczące samej gry. Skrzydłowy przyznał, że w szatni panowało rozczarowanie, biorąc pod uwagę, jak dobrze udało im się zneutralizować światowej klasy talent ofensywny Barcelony przez większość meczu na St James' Park.
Barnes powiedział TNT Sports: „To trochę dziwne uczucie, jesteśmy dopiero w połowie drogi, zagraliśmy dzisiaj naprawdę dobrze, utrzymaliśmy ich groźnych zawodników w ryzach. Wyszliśmy na prowadzenie po dobrym golu, ale sposób, w jaki to się zakończyło, jest trudny do przełknięcia, ale musimy pamiętać, że jesteśmy dopiero w połowie drogi. Zagraliśmy bardzo dobrze w tym meczu. Przez większość czasu dominowaliśmy. Na ich terenie będzie inna gra, ale wiemy, co potrafimy, i wiemy, jak dobrze możemy grać, kiedy jesteśmy na naszym poziomie.”
Remis oznacza, że Barcelona wraca na Camp Nou jako faworyt, ale Newcastle udowodnił, że nie zamierza łatwo oddawać pola. Spoglądając w przyszłość, Barnes dodał: „Co za uczucie byłoby wyjechać tam z prowadzeniem 1:0, ale mamy remis w dwumeczu i wszystko jest do zagrania. To jeden mecz na wyjeździe, gdzie możemy pokazać, co potrafimy. To będzie dla nas ekscytujący mecz.” Newcastle skupi się najpierw na ligowym starciu z Chelsea w sobotę, a rewanż z Barceloną odbędzie się cztery dni później.


