W MLS dzieje się naprawdę wiele! Po przerwie na mecze reprezentacyjne liga wraca do gry z pełną mocą, a emocje sięgają zenitu.
Na boisku wciąż króluje piłka nożna, a Lionel Messi znów udowadnia swoją klasę. Inter Miami, mimo że nie w pełni zrealizował oczekiwania w starciu z Columbus Crew, remisując 2-2, pokazuje, że jest w grze. Z kolei Philadelphia Union odkryła siłę dobrego bocznego obrońcy, który potrafi precyzyjnie dośrodkować, co przekłada się na większą liczbę tworzonych sytuacji. Nie można zapomnieć o Evanderze, który po raz kolejny udowodnił, że potrafi posłać piłkę do siatki z niezwykłą siłą. Choć jego ostatnie trafienie było tak spektakularne, że musiał przeprosić trenera za łamanie taktycznych zaleceń, to właśnie takie momenty budują magię futbolu.
Evander – niespodziewany bohater i jego przeprosiny
Po strzeleniu bramki z niewiarygodnej odległości 38,5 jarda, Evander z FC Cincinnati przeprosił swojego trenera. Pat Noonan wcześniej apelował do drużyny o cierpliwość w ataku i podejmowanie lepszych decyzji. Evander, dotykając piłki raz, spoglądając na bramkę i oddając strzał z dystansu, technicznie rzecz biorąc, zignorował te wytyczne. Jednak jego zagranie zapewniło drużynie zwycięstwo w niezwykłym powrocie. Cincinnati przegrywało 0-2 u siebie, a kolejne porażki wydawały się nieuniknione. Wtedy Evander wziął sprawy w swoje ręce, asystując przy pierwszych dwóch bramkach, a następnie strzelając zwycięskiego gola. Jego statystyki po meczu mówiły same za siebie: gol, dwie asysty, siedem stworzonych sytuacji i tytuł najlepszego zawodnika meczu. Wszystko to przy zachowaniu niewzruszonego spokoju.
Seattle Sounders w kryzysie?
Co dzieje się w Seattle? Zespół Sounders, znany ze swojej konsekwencji i regularnych występów w play-offach, doświadcza serii sześciu porażek z rzędu, co jest nowym rekordem klubu. Szczególnie zaskakujące jest to, że dwie z tych porażek przyszły z rąk Portland, które w tym sezonie ma już trzeciego trenera. Ostatnia przegrana była szczególnie bolesna, ponieważ Seattle prowadziło w meczu. Jednak z biegiem czasu drużyna całkowicie się rozsypała. Kontuzja Paula Arrioli w czwartej minucie była kolejnym ciosem dla i tak osłabionego składu. Portland zdołało kontrolować grę i zdobyć zasłużonego, późnego zwycięskiego gola, podczas gdy Sounders wyglądali na pozbawionych energii i pomysłów. Ich postawa w drugiej połowie, z tylko jednym celnym strzałem i niewielką liczbą kontaktów z piłką w polu karnym przeciwnika, maluje ponury obraz. Nadchodzący Leagues Cup utrudnia dostrzeżenie światełka w tunelu.
Nie można też pominąć debiutu Roberta Lewandowskiego w Chicago Fire. Polski napastnik, który początkowo miał problemy z odnalezieniem się w nowym otoczeniu, udowodnił swój kunszt. Jego dwa gole w meczu z Charlotte były dowodem na jego niezwykłe umiejętności poruszania się po boisku i instynkt strzelecki. Lewandowski nigdy nie polegał na szybkości, ale na zimnej krwi i zdolności do znajdowania nieprawdopodobnych kątów. Jego pierwsze mecze w lidze były wyzwaniem, ale teraz jest jasne – Lewandowski w MLS rozgościł się na dobre.
Atlanta United, mimo ambitnych planów trenera Taty Martino, nadal zmaga się z problemami. Po fatalnym poprzednim sezonie, zespół nie potrafi znaleźć swojej formy. Choć rzadko przegrywa wysoko, to ma na koncie najwięcej porażek i najmniej punktów w lidze. Ostatnią porażkę z Philadelphia Union, mimo prowadzenia 2-0, można uznać za kolejny cios. Drużyna grająca w dziesiątkę straciła dwie bramki w doliczonym czasie gry, co stanowi gorzki zwrot akcji. Spekuluje się o potencjalnym transferze Romelu Lukaku, co mogłoby przynieść oczekiwaną poprawę.
Z kolei powrót Kaia Wagnera do Philadelphia Union jest wręcz spektakularny. Po odejściu dwóch kluczowych obrońców, Wagner, uznawany za najlepszego lewego obrońcę w lidze, wrócił, by odmienić losy zespołu. Jego trzy asysty w trzech ostatnich meczach, w tym dwie kluczowe w meczu z Atlanta United, pokazują, jak ważny jest dla drużyny. Philadelphia, mimo trudnych początków, znów odzyskuje formę, a mecze z NY Red Bulls, Seattle i Atlanta są dla nich szansą na potwierdzenie dobrej passy.
Niestety, San Diego FC nadal popełnia te same błędy. Choć drużyna prezentuje przyjemny dla oka styl gry, jest on zbyt przewidywalny i łatwy do odczytania. Trener Varas upiera się przy grze od tyłu, co prowadzi do problemów w obronie. Niski wskaźnik wybić piłki i wysoka pozycja przeciwników po stratach skutkują wysokiej jakości przechwytami, które często zamieniają się w bramki. Ostatni mecz z Minnesota, zakończony remisem 1-1, pokazał, że upór w jednej taktyce może być szkodliwy.
Lionel Messi wrócił na boiska MLS.


