Po raz pierwszy w tym sezonie trybuny San Siro nie powitały Gerry'ego Cardinale. Amerykański właściciel Milanu, znany z regularnej obecności zarówno na treningach w Milanello, jak i podczas niedzielnych meczów ligowych, tym razem musiał zrezygnować z kibicowania swojej drużynie na żywo.
Przez pierwszych sześć kolejek Serie A, Cardinale konsekwentnie łamał dotychczasowy trend swoich pierwszych czterech lat u sterów klubu. Wyraźnie dążył do większego zaangażowania i bycia bliżej spraw zespołu, co cieszyło kibiców i sztab szkoleniowy. Jego obecność na stadionie często była postrzegana jako symbol wsparcia i determinacji. Jedynym obszarem, w którym jego obecność nie była jeszcze potwierdzona, były mecze w ramach Ligi Europy, co jednak nie budziło większych emocji.
Tym razem jednak osobiste powody zmusiły szefa Red Bird do opuszczenia Włoch. Zamiast zasiąść w loży honorowej na San Siro podczas spotkania z Atalantą, pozostał w Stanach Zjednoczonych. Brak tej kluczowej postaci na trybunach z pewnością był zauważalny, zwłaszcza biorąc pod uwagę jego dotychczasową aktywność. Fani zastanawiają się, co mogło stać za tą nagłą zmianą planów.
„Osobiste powody zmusiły szefa Red Bird do opuszczenia meczu z Atalantą, i pozostał on w USA.”
Warto zaznaczyć, że Cardinale nie opuścił żadnego ligowego spotkania Milanu przed tym pojedynkiem. Jego zaangażowanie w życie klubu było widoczne na każdym kroku, a ta przerwa w regularnych wizytach może budzić pewne pytania o jego dalsze plany i priorytety. Niemniej jednak, jego nieobecność nie wpłynęła bezpośrednio na wynik spotkania.


