Kylian Mbappe odnalazł w Madrycie zaskakujący spokój, który pozwala mu cieszyć się życiem poza boiskiem, mimo że na murawie wciąż czuje ciężar przeszłych porażek.
Galactico w Madrycie, czyli wolność w cieniu sławy
Przeprowadzka do stolicy Hiszpanii okazała się dla Kyliana Mbappe czymś więcej niż tylko zmianą klubu. Jak sam przyznaje w rozmowie z Le Parisien, jego codzienne życie w Madrycie diametralnie różni się od tego, co znał z Francji. Choć Real Madryt zawsze wymagał najwyższej formy, a sam piłkarz miał za sobą dwa trudne technicznie lata – zdobył Europejskiego Złotego Buta i dwukrotnie został królem strzelców La Liga, ale bez większych trofeów dla klubu – to właśnie status "Galactico" przyniósł mu nieoczekiwany bonus. Zamiast duszącej sławy, której doświadczał w ojczyźnie, teraz może swobodnie poruszać się po mieście, często nawet bez ochrony.
„Jestem przygotowany na bycie sławnym; muszę sobie z tym radzić” – mówi Mbappe, podkreślając, jak bardzo ta zmiana wpłynęła pozytywnie na jego życie osobiste. Umożliwia mu realizację planów, które wcześniej były niemożliwe. „Jestem bardzo szczęśliwy w Madrycie; mogę żyć swobodniej niż we Francji. Mogę wyjść na ulicę bez ochrony. Mogę żyć swoim życiem i snuć plany, których wcześniej nie snułem. To jest dobre. Robię bardzo normalne rzeczy, więcej niż ludzie myślą” – dodaje.
Ból porażki i droga do chwały
Mimo błogiej swobody poza boiskiem, bolesne wspomnienia z międzynarodowych boisk wciąż dają o sobie znać. Mbappe