Wszystkie aktualności

Maroko zremisowało z Brazylią. Kto dominował na boisku?

19 czerwca 2026 02:30 1 godz. temu
Maroko zremisowało z Brazylią. Kto dominował na boisku?
Źródło: goal.com

Niespodziewany remis Brazylii z Marokiem. Czy faworyt zawiódł, a Lwy Atlasu pokazały klasę?

Remis 1:1 między Brazylią a Marokiem to fascynujące starcie drużyny opartej na indywidualnych umiejętnościach, ale pozbawionej spójności, z jednym z najbardziej zorganizowanych zespołów w międzynarodowym futbolu, choć ustępującym jakościowo.

Marokańska dominacja w pierwszej połowie

Maroko przystępowało do tego meczu jako teoretyczny underdog, z Brazylią jako zdecydowanym faworytem na papierze. Jednak już w początkowej fazie gry Lwy Atlasu natychmiast pokazały swój zamiar, by narzucić swój styl gry. Szybkie przejścia z obrony do ataku i zwarta, agresywna linia środkowego bloku w defensywie pozwoliły im wyjść na prowadzenie.

Szczególnie młody i utalentowany Bouaddi z Maroka błyszczał na boisku, dyrygując grą w środku pola. Jego wszechstronna postawa, zarówno z piłką, jak i bez niej, była kluczowa. Marokańczycy bronili się głównie w ustawieniu 4-4-2, utrzymując minimalne odległości między formacjami. Zamiast agresywnego pressingu na wysokości ataku, skupili się na ochronie centralnych stref boiska, blokując linie podań do brazylijskich zawodników grających w środku. Kluczowe było inteligentne kierowanie gry na skrzydła, co ostatecznie doprowadziło do zdobycia bramki. Po przechwycie nieudanej kombinacji na skrzydle, piłka trafiła do Diaza, który zagrał prostopadłe podanie do Saibari, wychodzącego na czystą pozycję do strzału. Było to zasłużone prowadzenie, pokazujące, jak szybko Maroko potrafi przejść z obrony do ataku.

Brazylia gubi rytm i popełnia błędy

Największym problemem Brazylii nie była sama umiejętność utrzymania piłki, lecz jej progresja. Brakowało spójności w środku pola, co utrudniało płynne budowanie akcji. Brazylijczycy próbowali rozgrywać piłkę w ustawieniu 3-2, z trójką obrońców w pierwszej linii i Ibanezem operującym wyżej. Problem nie leżał w samym ustawieniu, ale w zbyt dużych odległościach między brazylijskimi pomocnikami a napastnikami. Casemiro i Guimaraes, kotwicząc w środku pola, często mieli trudności z płynnym wyprowadzaniem piłki. Prowadziło to do strat w głębokiej fazie budowania akcji i nieefektywnych próbach przełamywania linii przeciwnika.

Po stracie piłki brazylijska struktura defensywna również była chaotyczna. Marokańska płynność gry w posiadaniu piłki wielokrotnie rozrywała brazylijskie szeregi, a pomocnicy często gonili za cieniami. Pomiędzy formacjami stale pojawiały się luki, które wspomniany duet pomocników miał trudności z pokryciem, co świadczyło o problemach taktycznych, jak i personalnych. Szczególnie widoczne były problemy Casemiro, który stracił szybkość i został zmieniony w przerwie. Już wtedy było jasne, że trener Ancelotti dostrzegł słabości w składzie, szczególnie w środku pola i na bocznych obronach, czyli obszarach, na które Maroko szczególnie polowało.

Indywidualne błyski Viniciusa maskowały problemy Brazylii w ostatniej tercji boiska. Brakowało zawodnika, który potrafiłby połączyć pomoc z atakiem, przyjąć piłkę pod presją, wymienić podania z kolegami i aktywować ruchy skrzydłowych, takich jak Vinicius i Raphinha, którzy są jednymi z najlepszych dryblerów w Europie. Ataki często załamywały się z braku takiego łącznika. Igor Thiago, mimo swoich zalet jako napastnik, nie jest typem zawodnika, który potrafi tworzyć grę w ataku. Cunha ma potencjał do pełnienia tej roli, dlatego zaskoczeniem było, że nie rozpoczął meczu od pierwszej minuty. Dla Brazylii, mimo indywidualnych talentów, mecz ten obnażył znane problemy. Ich budowanie akcji brakowało precyzji, by rozbić zwarty blok defensywny, a ich struktura obronna pozostawała podatna po utracie piłki.

Źródło: goal.com

Zobacz również