W niedzielny wieczór na Grand Stade de Tanger Maroko zremisowało 1-1 z Mali w meczu towarzyskim. Mimo prowadzenia przez długi czas, gospodarze dali się zaskoczyć pod koniec drugiej połowy.
Niespodziewany zwrot akcji w Tangerze
Mecz rozpoczął się obiecująco dla Maroka. W 35. minucie Abde Ezzalzouli pewnie wykorzystał rzut karny, dając swojej drużynie prowadzenie. Gospodarze kontrolowali przebieg gry, a Mali, choć starało się wyrównać, nie potrafiło pokonać marokańskiej defensywy przed przerwą. Druga połowa przybrała podobny scenariusz. Marokańczycy szukali drugiego gola, który ostatecznie zabiłby nadzieje rywali, jednak ich wysiłki nie przyniosły rezultatu. Mali, nieustępliwe w dążeniu do wyrównania, w końcu dopięło swego. Na około 13 minut przed końcem regulaminowego czasu gry Goussou Diarra zdobył bramkę, doprowadzając do remisu. Podopieczni Walida Regragui'ego przystąpili do tego spotkania po dwóch zwycięstwach w eliminacjach Pucharu Narodów Afryki 2027, pokonując Gabon i Lesotho identycznym wynikiem 2-0. To starcie pokazało jednak, że nawet w meczach towarzyskich nie można lekceważyć przeciwnika. Marokańczycy przez większość spotkania prezentowali się lepiej, jednak brak skuteczności w ofensywie i moment nieuwagi w defensywie kosztowały ich zwycięstwo. Mali, mimo że nie jest uważane za faworyta, potrafiło wykorzystać swoje szanse i wywieźć cenny remis. Wynik ten może być dla Maroka pewną lekcją przed kolejnymi, ważniejszymi wyzwaniami.


