Różnice kulturowe między Hiszpanią a Anglią wychodzą na jaw przy stole. Prezes Atletico zapowiada rewanż za wczesną porę lunchu, a drużyna marzy o finale Ligi Mistrzów.
Wokół Emirates Stadium, tuż przed spotkaniem z władzami Arsenalu, prezes Atletico, Cerezo, podzielił się swoimi wrażeniami na temat ustalonej godziny posiłku przedmeczowego. Okazało się, że drużyna miała zjeść lunch o 11:30 czasu lokalnego, co stanowi znaczącą różnicę w porównaniu do zwyczajów panujących w Madrycie, gdzie posiłki spożywa się późnym popołudniem. Znajdując humor w tej sytuacji, żartobliwie zapowiedział pewnego rodzaju odwet: „Kiedy przyjadą do Madrytu, zjemy o trzeciej po południu.”
Poza kulinarnymi przekomarzankami, uwaga w pełni skupia się na sportowym wyzwaniu, które czekało we wtorek. Drużyna Diego Simeone przybyła do Londynu z remisem 1-1 po zaciętym pierwszym meczu. Cerezo pozostaje niezłomny, twierdząc, że drużyna z La Liga ma wszystko, czego potrzeba. „Presja jest zawsze obecna, ale trzeba mieć spokój i opanowanie. To trudny mecz. W dziewięćdziesiąt minut jedna z tych dwóch drużyn trafi do finału i będzie to skomplikowane, ale jesteśmy przyzwyczajeni do tego typu meczów i na pewno pójdzie dobrze. W takich meczach zawsze się cierpi, ale mamy całkowite zaufanie do zespołu i jestem przekonany, że dzisiaj wygramy. W Londynie już się udało, a teraz musimy powtórzyć historię z innymi zespołami, a następnym będzie Bayern, i tak powtórzymy inne ery,” dodał.
Jednym z kluczowych tematów była kondycja gwiazdy napadu, Juliana Alvareza, który zmagał się z urazem kostki. Cerezo przekazał jednak pozytywne wieści, potwierdzając, że widział zawodnika wyglądającego dobrze podczas podróży do Londynu, która odbyła się w poniedziałek.
Mając napastnika w wyjściowym składzie, Atletico Madryt dysponuje jednym ze swoich najgroźniejszych atutów. Podkreślając wagę okazji, zakończył: „To historyczna szansa, ponieważ dotarcie do finału to tworzenie historii. Przychodzimy z wielką nadzieją. Zawodnicy są bardzo podekscytowani i wszyscy chcą być w finale.”
Jeśli Madryt zdoła pokonać Arsenal w angielskiej stolicy, awansuje, by zmierzyć się z potężnymi przeciwnikami w decydującym starciu turnieju. Zwycięstwo zapowiadałoby ekscytujące starcie ze zwycięzcą pary Bayern Monachium i Paris Saint-Germain, którzy posiadają przewagę 5-4 z pierwszego meczu we Francji.


