Po odpadnięciu z Mistrzostw Świata, w amerykańskiej federacji piłkarskiej zapanowała atmosfera oczekiwania i refleksji. To nie był czas na pochopne decyzje, a teraz, tydzień po pożegnaniu z turniejem, przyszłość kadry mężczyzn wciąż jest niepewna, a nazwisko potencjalnego selekcjonera pozostaje wielką niewiadomą.
Nowy rozdział dla reprezentacji USA?
Obecna sytuacja jest dość niejednoznaczna. Kontrakt Mauricio Pochettino kończy się latem, a jego umowa obejmowała jedynie obecny cykl mistrzowski. Choć obie strony rozmawiały o przedłużeniu współpracy, w tej chwili amerykańska drużyna narodowa jest efektywnie bez trenera, co otwiera drzwi do wielu możliwości. Jak może wyglądać ten nowy kierunek? Kto zasiądzie na ławce trenerskiej? Czy będzie to ktoś z kręgu znanych postaci, czy może kolejne zaskoczenie? Przyjrzyjmy się potencjalnym kandydatom.
Zacznijmy od obecnego szkoleniowca. Choć logika podpowiada, że jego misja dobiegła końca, w świecie futbolu zdarzają się przecież i dziwniejsze scenariusze. Jeśli Pochettino pozostałby na stanowisku, byłoby interesujące obserwować jego podejście do drugiego cyklu. Pierwszy etap jego pracy skupiał się głównie na budowaniu kultury zespołu i przywracaniu dumy z noszenia narodowych barw, co z pewnością udało mu się osiągnąć. Pod jego wodzą USMNT prezentowało momentami fascynującą grę na mundialu i co równie ważne, wzbudziło nadzieję wśród kibiców, zanim nadeszła bolesna porażka z Belgią. Czy wszystko spełniło oczekiwania? Prawdopodobnie nie, ale bezsprzecznie Pochettino przeniósł drużynę na wyższy poziom niż przed jego przybyciem. Kolejny etap rozpocząłby się więc na już ugruntowanych fundamentach. Kluczowe pytanie brzmi, jak zamierzałby je rozwijać i, co ważniejsze, jaka byłaby jego długoterminowa wizja po dwuletnim wyścigu z czasem w kierunku domowego mundialu. Należy też wziąć pod uwagę zobowiązania. Podpisanie nowego kontraktu oznaczałoby czteroletnie zaangażowanie aż do 2030 roku, co odciągnęłoby go od zainteresowania ze strony wielkich europejskich klubów. Jeśli federacja USA zdecydowałaby się na przedłużenie współpracy, byłby to cykl, w którym trener reprezentacji byłby nieustannie łączony z każdym większym europejskim klubem, gdy tylko pojawi się wolne stanowisko. Czy obie strony są gotowe poradzić sobie z takim rozproszeniem uwagi? Jeśli wszystko ułoży się pomyślnie, Pochettino i federacja USA udowodnili, że potrafią stworzyć zgrany zespół na krótkim dystansie. Długoterminowe zobowiązanie jest jednak znacznie bardziej skomplikowane.
W mediach społecznościowych wciąż można natknąć się na nostalgiczne wspomnienia o czasach, gdy reprezentacja USA grała swój najlepszy futbol w ostatnich latach. Mowa tu o erze BJ Callaghana. Po tym, jak pełnił funkcję asystenta Gregga Berhaltera, Callaghan objął stery tymczasowo w maju 2023 roku, zastępując Anthony'ego Hudsona, który odszedł do innej pracy. W swoim pierwszym meczu Callaghan poprowadził USA do zwycięstwa 3:0 nad Meksykiem w półfinale Ligi Narodów CONCACAF. Trzy dni później USMNT pokonało Kanadę i zdobyło trofeum. Choć osłabiony skład nie sprostał wyzwaniu w Pucharze Złota tamtego lata, Callaghan mimo wszystko zdobył znaczące wsparcie kibiców pod koniec swojej krótkiej kadencji. Następnie objął posadę w Nashville i tam również wykonuje fantastyczną pracę, zdobywając Puchar USA w 2025 roku i udowadniając, że jest jednym z lepszych trenerów w MLS. To właśnie dlatego tak duża część fanów uważa Callaghana za najlepszą krajową opcję na objęcie stanowiska trenera. Jeśli chodzi o prestiż, Callaghan byłby krokiem wstecz w porównaniu do Pochettino. Posiada jednak ugruntowaną reputację i szacunek w środowisku USMNT. Choć na papierze może to nie być najbardziej ambitny wybór, stanowi rozsądny środek, który jest bardziej przystępny finansowo dla federacji i z pewnością zadowoli grupę kibiców, którzy z sentymentem wspominają jego początkową kadencję.
Brian Schmetzer w przeszłości otwarcie deklarował, że byłby zainteresowany tą posadą. Jednak część amerykańskich fanów mogłaby postrzegać zatrudnienie trenera z MLS, który nie ma doświadczenia międzynarodowego, jako brak ambicji. Mogliby mieć rację, ale jest coś więcej do powiedzenia na temat faktu, że Schmetzer to nie tylko trener klubowy z MLS. W Seattle Sounders Schmetzer utrzymywał, budował i odbudowywał prawdziwe imperium. Został rzucony na głęboką wodę jako tymczasowy trener, zastępując legendarnego Sigiego Schmida, i zdobył posadę, wygrywając MLS Cup w swoim pierwszym sezonie. Zdobył kolejne mistrzostwo MLS w 2019 roku i dwukrotnie dotarł do finału, grając w czterech finałach ligowych w ciągu pięciu lat. Przez cały ten czas Sounders tylko raz nie awansowali do play-offów i grali w dwóch Klubowych Pucharach Świata. W ciągu ostatniej dekady Schmetzer nadzorował wiele er w historii klubu. Wszystkie były udane. Pod względem doświadczenia niewielu amerykańskich trenerów może się z nim równać, dlatego z pewnością byłby wart rozważenia.
Matarazzo buduje sobie CV przyszłego menedżera reprezentacji USA. Pytanie brzmi jednak o harmonogram. Urodzony w New Jersey szkoleniowiec rozwijał swoją karierę trenerską w Niemczech, ale to w tym roku naprawdę zabłysnął po przejęciu Realu Sociedad. Po objęciu klubu w grudniu poprowadził go do zdobycia Pucharu Króla, zwieńczonego zwycięstwem w rzutach karnych nad Atletico Madryt w finale. Dzięki temu trofeum Matarazzo został pierwszym Amerykaninem, który zdobył główne trofeum w jednej z pięciu najlepszych lig europejskich. Pytanie jest zatem oczywiste: dlaczego miałby odchodzić? Matarazzo niewątpliwie buduje coś w Europie i jeśli będzie kontynuował ten rozwój, posada w reprezentacji USA będzie na niego czekać w pewnym momencie w przyszłości. Jeśli skusi go urok gry narodowej, jest to całkowicie zrozumiałe, ale nie można mu też odmówić chęci sprawdzenia się w Europie i zobaczenia, jak daleko może zajść.
Jeśli reprezentacja USA chce pozyskać kolejne wielkie nazwisko, kilku kandydatów jest na wyciągnięcie ręki. Prawdopodobnie najlepszy trener wszechczasów jest obecnie bezrobotny. Pep Guardiola ma już doświadczenie w USA. Podczas poprzedniej przerwy w karierze mieszkał w Nowym Jorku, pragnąc cieszyć się anonimowością amerykańskiego życia. W tym sensie wiedziałby, na co się godzi jako potencjalny następca Pochettino: praca, w której jest się zarówno głównym trenerem, jak i osobą odpowiedzialną za rozwój amerykańskiej gry. Mimo to, każdy klub na świecie zatrudniłby Guardiolę od zaraz, gdyby tego chciał, więc czy istnieje uzasadniony powód, dla którego wybrałby posadę w reprezentacji USA zamiast tej w większym klubie lub reprezentacji narodowej, która z pewnością zapłaciłaby mu więcej pieniędzy? Byłby to wielki krok, owszem, ale być może zbyt duży, aby go wykonać, chyba że federacja USA uzyskałaby zewnętrzne wsparcie finansowe, tak jak miało to miejsce przy zatrudnieniu Pochettino.
Legenda USMNT, Michael Bradley, jest na ścieżce wznoszącej, która pewnego dnia może doprowadzić go do objęcia sterów swojej reprezentacji narodowej. Jest jednak jeszcze tak wcześnie