Joshua Kimmich, po meczu z Heidenheim, gdzie wszedł na boisko w drugiej połowie, zdradził swój sposób na wyjaśnienie kwestii zmian w składzie. Jego słowa, choć wypowiedziane z uśmiechem, rzucają światło na jego podejście do gry i rolę w zespole.
Po tym, jak wynik meczu z Heidenheim wynosił 1:2, a na boisku pojawili się m.in. Harry Kane i Michael Olise, Kimmich, który rozpoczął spotkanie na ławce rezerwowych, odniósł się do swojej sytuacji. Zapytany o brak miejsca w wyjściowym składzie, odpowiedział: "Muszę jeszcze odbyć rozmowę z trenerem. Dzisiaj, jeden na jeden." Po tej wypowiedzi wybuchnął śmiechem, wskazując, że była to oczywiście tylko żart.
Czy rotacje rzucają go poza rytm? "Nie, jestem już po tym wieku, kiedy potrzebuję rytmu," stwierdził Kimmich, dodając natychmiast: "Oczywiście, zawsze cieszę się, mogąc być na boisku." W jego żarcie z pewnością tkwiło ziarno prawdy. Kimmich znany jest z tego, że preferuje grę przez pełne 90 minut w każdym meczu, niezależnie od napiętego harmonogramu. Przez długi czas, 31-letni pomocnik faktycznie był zwolniony z wszelkich rotacji w składzie. Jednak w obecnej, intensywnej fazie sezonu, trener Vincent Kompany zdecydował się nawet dać Kimmichowi odpocząć. W ubiegłą sobotę, w meczu wygranym 4:3 z FSV Mainz 05, nie znalazł się nawet w kadrze meczowej.
"W zeszłym tygodniu byłem właściwie zadowolony, bo czułem pewne drobne dolegliwości," wyjaśnił Kimmich. "Dzisiaj byłbym gotowy. Ostatecznie to menedżer decyduje." W międzyczasie rozegrał pełne 90 minut w przegranym 4:5 meczu z Paris Saint-Germain i naturalnie wyjdzie w pierwszym składzie, grając u boku Aleksandara Pavlovicia w roli defensywnego pomocnika, w środowym rewanżu. "Byłem świeży przeciwko Paryżowi i będę świeży w środę," dodał. "Nie sprintuję aż tak dużo."
Pomimo swojej wytrzymałości, Kimmich w tym sezonie zanotował 3713 minut gry, co daje mu trzecie miejsce w Bayernie, za Luisem Diazem (3760 minut) i Michaelem Olise (3716 minut).


