Niezwykłe sceny na Stamford Bridge. Podczas ostatniego meczu towarzyskiego przed nowym sezonem, pewna część kibiców Chelsea nie kryła swojej frustracji wobec jednego z zawodników, co wywołało niemałe poruszenie.
Mowa o Enzo Fernandeza, argentyńskim pomocniku, który pojawił się na boisku w 64. minucie sobotniego spotkania z Realem Sociedad. Zaraz po wejściu, część zgromadzonych fanów powitała go buczeniem. Był to jego pierwszy występ w barwach Chelsea od powrotu z Mistrzostw Świata, gdzie Argentyna uległa Hiszpanii w finale. Według francuskiej sieci "RMC", reakcja części trybun była jednoznacznie negatywna.
Głosy niezadowolenia i wsparcia
Nie wszyscy jednak byli zgodni co do tej reakcji. Inna grupa kibiców przyjęła Fernandeza z aplauzem, wyrażając swoje wsparcie w momencie, gdy wchodził na murawę. W miarę upływu czasu, intensywność gwizdów stopniowo malała, a według "Sky Sports", ostatecznie przerodziła się w okrzyki z nazwiskiem zawodnika.
Korzenie konfliktu
Początkowe negatywne przyjęcie wynikało z gniewu części kibiców, którzy obwiniają Fernandeza o chęć odejścia z klubu tego lata, zwłaszcza po tym, jak drużyna nie zakwalifikowała się do Ligi Mistrzów. Kontrowersje wokół zawodnika narastały już wcześniej, gdy otwarcie mówił o swoim marzeniu o grze dla Realu Madryt w przyszłości. Te słowa spowodowały jego dwumeczowe zawieszenie. Ostatnio pojawiły się również doniesienia o zainteresowaniu Manchesteru City pozyskaniem Fernandeza, co może być związane z potencjalnym odejściem Rodriego do Barcelony. Jego były trener w Chelsea, Enzo Maresca, jest jednym z tych, którzy cenią jego umiejętności.
Warto pamiętać, że Enzo Fernandez został kapitanem Chelsea w meczu z Realem Sociedad, gdy zszedł z boiska Reece James.


