Kontrowersje na Stamford Bridge. Choć Chelsea wygrała towarzyski mecz z Realem Sociedad 3:1, atmosfera wokół jednej z gwiazd zespołu, Enzo Fernandeza, była daleka od idealnej.
Podczas ostatniego przedsezonowego sparingu na Stamford Bridge, gdy argentyński pomocnik wchodził na boisko w 64. minucie, część kibiców przywitała go gwizdami. Według francuskiej stacji RMC, było to pierwsze publiczne wystąpienie Fernandeza dla Chelsea od powrotu z Mistrzostw Świata. Co ciekawe, inny fragment trybun zareagował entuzjastycznie, nagradzając zawodnika brawami. Z czasem gwizdy ucichły, a kibice zaczęli skandować jego imię, jak donosi Sky Sports.
Źródłem negatywnych reakcji jest frustracja części fanów, którzy obwiniają Fernandeza o chęć opuszczenia klubu tego lata, zwłaszcza w obliczu niezakwalifikowania się drużyny do Ligi Mistrzów. Wcześniej w tym sezonie pomocnik sam dolał oliwy do ognia, mówiąc o swoim marzeniu o grze dla Realu Madryt w przyszłości. Te słowa kosztowały go wykluczenie z dwóch meczów. Sytuacji nie poprawia fakt, że ostatnio w wyścigu o jego względy pojawił się Manchester City, podczas gdy Rodri jest łączony z przenosinami do Barcelony. Co ciekawe, jego były trener z Chelsea, Enzo Maresca, jest jednym z największych entuzjastów talentu Fernandeza.
Jego pojawienie się na boisku nastąpiło po tym, jak Reece James, który przekazał mu opaskę kapitańską, opuszczał murawę.


