Wszystkie aktualności

Holandia remisuje z Japonią po magicznym golu, ale traci zwycięstwo

15 czerwca 2026 00:30 1 godz. temu

Mimo olśniewającej gry Summerville'a i prowadzenia, Holendrzy nie zdołali utrzymać przewagi w swoim pierwszym meczu.

Napięty debiut w Mistrzostwach Świata zakończył się remisem, gdzie Holandia musiała uznać wyższość Japonii po dramatycznym zwrocie akcji. Choć początek zapowiadał dominację, rzeczywistość okazała się bardziej złożona, a kluczowe momenty zdefiniowały przebieg spotkania.

Niespodziewany zwrot akcji i kluczowe bramki

Już w trzeciej minucie Donyell Malen, po udanej rundzie z Romą, próbował zaskoczyć bramkarza Japonii, Ziona Suzukiego, jednak ten zdołał sparować jego strzał. Pierwsza połowa była raczej ostrożna, z niewielką liczbą klarownych okazji po obu stronach, jakby drużyny nie chciały ryzykować w posiadaniu piłki. Dopiero po przerwie podopieczni Ronalda Koemana znaleźli sposób na przełamanie impasu. Virgil van Dijk najwyżej wyskoczył do dośrodkowania Ryana Gravenbercha z prawej strony i celnym strzałem głową umieścił piłkę w dolnym rogu.

Japończycy nie czekali długo na odpowiedź. Keito Nakamura, schodząc do środka na prawą nogę, oddał niski strzał, który po rykoszecie od Jana Paula van Hecke zmylił Bartra Verbrugena. Holendrzy ponownie objęli prowadzenie, gdy skrzydłowy West Hamu, Crysencio Summerville, przejął piłkę na skraju pola karnego. Znalazł sobie miejsce do strzału lewą nogą, posyłając piłkę zza pola karnego, która po odbiciu od słupka wpadła do bramki. Take Kubo próbował natychmiast odpowiedzieć mocnym strzałem z dystansu, ale piłka minimalnie minęła bramkę. Cody Gakpo zmusił Suzukiego do interwencji nogami, ale pod rosnącą presją Japonii, Holendrzy nie zdołali utrzymać prowadzenia. W 89. minucie główka Kokiego Ogawy, po odbiciu od klubowego kolegi Daichiego Kamady, trafiła w samo okno bramki.

Bart Verbruggen, mimo że nie miał szans przy pierwszym golu po rykoszecie, powinien lepiej zachować się przy drugim wyrównaniu, nawet jeśli piłka odbiła się od Kamady. W obronie z prawej strony, Japończycy odcięli go od możliwości swoich rajdów, co sprawiło, że nie mógł w pełni pokazać swoich umiejętności. Jan Paul van Hecke prezentował solidną postawę, choć niefortunnie skierował piłkę do własnej bramki przy golu Nakamury. Virgil van Dijk, poza kilkoma niedokładnymi podaniami, był sobą, a jego celna główka otworzyła wynik. Jordan Teze wykorzystywał swoje tempo do odzyskiwania piłki, ale nie wyglądał na w pełni komfortowego na pozycji bocznego obrońcy. Ryan Gravenberch miał mieszany wieczór, zaliczając dwie asysty, w tym doskonałe dośrodkowanie przy golu Van Dijka, ale musiał lepiej naciskać na Nakamurę, a przez pewne fragmenty gry wydawał się zagubiony. Mats Wieffer spajał środek pola, choć brakowało mu dynamiki. Steven Berghuis oddawał dobre stałe fragmenty, zwłaszcza w pierwszej połowie, ale poza tym niewiele zaoferował. Crysencio Summerville wykazał się szybkimi nogami w ciasnych przestrzeniach i posłał kilka niebezpiecznych dośrodkowań, które nie przyniosły efektu. To on wziął sprawy w swoje ręce i podjął trudną decyzję, która przyniosła Holandii drugie prowadzenie. Donyell Malen, jeszcze przed przerwą, był największym zagrożeniem dla bramki Japonii. Po przerwie zniknął z pola widzenia, zanim został zastąpiony przez Depaya. Memphis Depay zbyt często rezygnował z pojedynków jeden na jeden, zamiast tego podawał piłkę do tyłu. Zdołał jednak zmusić Suzukiego do jednej interwencji w drugiej połowie.

Koeman musiał zmierzyć się z brakiem determinacji swojego zespołu w pierwszej połowie, co było głęboko niepokojące. Choć po przerwie zespół nieco się rozkręcił, brak koncentracji w obronie i ostrożne zmiany okazały się kosztowne. Drużyna musi pokazać znacznie więcej w pozostałych meczach grupowych. Brak przygody ze strony Holendrów w pierwszej połowie był głęboko niepokojący, a choć po przerwie było odrobinę lepiej, brak koncentracji w obronie i pewne ostrożne zmiany okazały się kosztowne.

Źródło: goal.com

Zobacz również