Pierwszy weekend ligowy w Anglii i Francji za nami, a dla gwiazd amerykańskiej reprezentacji, grających w europejskich klubach, to był czas pełen wrażeń. Od pewnych zwycięstw po zaskakujące remisy, każda z nich rozpoczęła sezon w swoim stylu.
Emocje w Premier League: Od zwycięstwa do remisu
Liga angielska nie zawiodła pod względem emocji. Emily Fox w barwach Arsenalu zaliczyła udany start, pomagając swojej drużynie w odniesieniu zwycięstwa 1:0 nad Brighton & Hove Albion. Fox, grająca na swojej nominalnej pozycji bocznej obrończyni, stanowiła pewny punkt defensywy i wspierała zespół w ofensywnych akcjach. Jej gra charakteryzuje się niezawodnością, co sprawia, że jest cennym ogniwem Arsenalu, potrafiącym robić różnicę bez konieczności wysuwania się na pierwszy plan. Od momentu dołączenia do klubu w 2024 roku, Fox stała się solidnym elementem zespołu, balansując między obowiązkami w obronie a wsparciem ataku.
Zupełnie inny początek zanotowała drużyna Chelsea, w której barwach występują Alyssa Thompson i Naomi Girma. Mimo dominacji nad Aston Villą, "The Blues" musiały zadowolić się remisem 1:1. Thompson, która rozpoczęła mecz na skrzydle, miała kilka dogodnych okazji do zdobycia bramki, jednak brakowało skuteczności. W jej drugim sezonie w Chelsea, przy odejściu kluczowych zawodniczek, na Thompson spoczywa większa presja i oczekiwania. Jej dotychczasowe osiągnięcia, w tym siedem ligowych bramek w debiutanckim sezonie, stanowią solidną podstawę do dalszego rozwoju, zwłaszcza w obliczu zmian w składzie drużyny. Jej forma w reprezentacji USA, z czterema golami na koncie, potwierdza jej potencjał.
Nieco gorzej wiodło się Manchesterowi United, który przegrał 2:1 z London City Lionesses. Bramkarka Phallon Tullis-Joyce, mimo kilku udanych interwencji na początku meczu, została zaskoczona przy stracie bramki po rzucie rożnym. Defensywne błędy kosztowały United kolejne punkty w końcówce spotkania. Dla Tullis-Joyce, która walczy o miejsce w reprezentacji USA, ten sezon jest kluczowy. Poprawa gry nogami i dystrybucji piłki może zadecydować o jej pozycji w kadrze.
Z kolei Sam Coffey, po kontuzji, która przerwała jej poprzedni sezon, powróciła do gry w barwach Manchesteru City. Wszedłszy na boisko w 73. minucie, pomogła swojej drużynie w zwycięstwie 3:1 nad Birmingham City. Powrót Coffey jest dobrą wiadomością dla selekcjonera Emmy Hayes, która widzi w niej cenną opcję w środku pola.
W lidze francuskiej, Lily Yohannes odniosła imponujące zwycięstwo 7:1 z Fleury, grając od pierwszej minuty i odgrywając kluczową rolę w tym sukcesie.
Grając jako boczna obrończyni w Arsenalu, Emily Fox konsekwentnie pokazuje swoją wartość.


