W paragwajskiej lidze doszło do jednego z najbardziej kuriozalnych momentów w historii futbolu. Rzadko kiedy mecz przynosi tak niecodzienne zdarzenia, które na długo pozostają w pamięci kibiców i zawodników.
Twarz ratuje sytuację, czyli gol z niespodzianką
W Ciudad del Este, podczas spotkania pomiędzy Rubio Nuevo a Olimpia, sędzia podyktował rzut karny dla gości. Do jedenastki podszedł napastnik Sebastián Ferreira, jednak jego strzał obronił bramkarz Franco Farrageda. Gdy obrońca Chaba Martínez próbował wybijać futbolówkę z pola karnego, ta niefortunnie trafiła Ferreirę prosto w twarz. Ku zdumieniu wszystkich, piłka odbiła się i wpadła do bramki, dając prowadzenie jego drużynie. To był moment, w którym absurdalna rzeczywistość przerosła najśmielsze oczekiwania.
Sebastián Ferreira po meczu, mimo bólu, podszedł do całej sytuacji z humorem. Przyznał, że w pierwszej chwili nie mógł otworzyć oczu z powodu silnego uderzenia. „Ból był tak dotkliwy, że na początku nie mogłem otworzyć oczu, ale wygląda na to, że moja twarz postanowiła tym razem pomóc” – powiedział z uśmiechem. Dodał z rozbawieniem, że jego twarz okazała się dziś wyjątkowo twarda, co było szczęściem, bo to już drugi niewykorzystany rzut karny w tym sezonie i musi poprawić wykończenie. „Napastnik żyje dla bramek” – podsumował, podkreślając, że sukces drużyny zależy od wszystkich, niezależnie od tego, czy przyczyniają się do niego nogą, czy twarzą.
Choć gol był efektem nieprzewidzianego zbiegu okoliczności, w pełni wpisał się w logikę futbolowej przygody, gdzie czasem najdziwniejsze zdarzenia prowadzą do zdobycia bramki.


