Mimo ustanowienia niechlubnego rekordu Premier League, Marco Rose nie traci optymizmu, widząc w remisie z Brentford potencjał swojej drużyny. Bournemouth, jako pierwszy zespół w historii, prowadziło w pierwszych czterech meczach sezonu bez ani jednego zwycięstwa, co dla wielu mogłoby być powodem do zmartwień. Jednakże, trener Rose podkreśla odporność swojej drużyny, która mimo niekorzystnego wyniku, potrafiła zareagować i odwrócić losy spotkania.
Walka do ostatniej sekundy, ale bez triumfu
Mecz z Brentford obfitował w zwroty akcji. To goście wyszli na prowadzenie po trafieniu Schade, ale Justin Kluivert szybko wyrównał. Po przerwie Tavernier zapewnił swojej drużynie prowadzenie, jednak kosztowny błąd bramkarza Djordje Petrovicia pozwolił niemieckiemu napastnikowi na zdobycie drugiej bramki i wyrównanie stanu meczu. W doliczonym czasie gry strzał rezerwowego Bena Gannon-Doaka trafił w poprzeczkę, co pozbawiło "Wisienki" upragnionego, pierwszego zwycięstwa w kampanii. Ten wynik sprawia, że Bournemouth zajmuje 15. miejsce w tabeli.
Nadzieja w postawie drużyny
Rose, rozmawiając z BBC Match of the Day po ostatnim gwizdku, chwalił postawę swoich zawodników. „Po raz pierwszy w tym sezonie przegrywaliśmy, zareagowaliśmy dobrze i na szczęście nie straciliśmy bramki w końcówce. Mieliśmy więcej szans, więcej posiadania piłki, byliśmy lepszą drużyną”, powiedział. Zwrócił uwagę na trudności związane z grą przeciwko Brentford, chwaląc jednocześnie zaangażowanie i sposób, w jaki jego drużyna rywalizowała, broniła i atakowała. „Byliśmy nieszczęśliwi w kilku sytuacjach, więc zdobywamy punkt”, dodał.
Z kolei trener Brentford, Andrews, uważa, że jego zespół mógł zaprezentować się lepiej, choć pochwalił dwukrotnego strzelca, Schade. „Myślę, że mogliśmy zrobić więcej. Nie osiągnęliśmy poziomu, który sobie wyznaczyliśmy”, przyznał. Podkreślił jednak trudność gry na wyjeździe przeciwko drużynie o specyficznym stylu gry. „On [Schade] był elektryzujący, naprawdę. Od kiedy wrócił na presezon, sposób, w jaki atakował wszystko. Jest w dobrym rytmie ze swoją grą. Wygląda na bardzo wolnego w tej chwili, oby tak dalej”, mówił o swoim zawodniku.
Bournemouth musi szybko poprawić grę w obronie przed czwartkowym otwarciem Ligi Europy przeciwko Realowi Sociedad. Zaledwie trzy dni później czeka ich kolejne ligowe wyzwanie, tym razem u siebie z Liverpoolem. Dla trenera to kluczowy moment, aby znaleźć sposób na zwycięstwo i przerwać serię bez wygranej w obliczu napiętego terminarza.


