Pierwsza połowa spotkania z Evertonem była pod każdym względem zapomniana, a i w drugiej części gry nie brakowało emocji, ale United udało się znaleźć przełom dzięki wspólnej pracy ich trzech pozyskanych zawodników. Matheus Cunha zagrał po przekątnej do Bryana Mbeumo, który popędził do przodu i dograł do Sesko, ten zaś dał z siebie wszystko, by znaleźć się w ostatniej tercji boiska i popisał się bezlitosnym wykończeniem.
United zaciekle walczyli, a Harry Maguire, Luke Shaw i przede wszystkim Senne Lammens zrobili swoje, aby wywalczyć zwycięstwo w najprawdziwszym tego słowa znaczeniu. To było piąte zwycięstwo Michaela Carrick w pięciu meczach i umocniło pozycję United na czwartym miejscu, otwierając przewagę trzech punktów nad Chelsea i Liverpoolem.
Oto ocena zawodników Manchesteru United:
Senne Lammens miał szczęście, kiedy został zablokowany przez Thierno Barry'ego w pierwszych 10 sekundach, ale szybko się uspokoił i okazał się kluczowy dla zwycięstwa. Dobrze bronił strzały z rzutów wolnych Garnera i uderzenia Harrisona Armstronga, ale najlepsze zostawił na koniec, wykonując zdumiewającą interwencję, aby powstrzymać Michaela Keane'a. Spokojnie i pewnie radził sobie również z powietrznymi atakami.
Najbardziej aktywny zawodnik United w pierwszej połowie, który dobrze spisał się również w drugiej, niestrudzenie biegając po swojej flance.
Przez cały czas wykazywał się dobrą antycypacją, chociaż jedno potknięcie prawie wpędziło go w kłopoty, a Yoro musiał ratować sytuację po jego błędzie. W drugiej połowie dawał przykład, wybijając każdą niebezpieczną piłkę, jaką Everton mógł rzucić w jego stronę.
Swoją szybkością wyciągnął Maguire'a z kłopotów i bronił całkiem dobrze u jego boku, podchodząc również do przodu, gdy było to potrzebne, aby pomóc United w ataku.
Miał trudności z przebiciem się lewą stroną, ale sumiennie bronił.
Dość cichy, jego najlepszym momentem były dwa obiecujące dryblingi w pobliżu pola karnego, ale piłka zaplątała mu się pod nogami.
Wyglądał bardzo nieswojo. Kilkakrotnie przegrywał pojedynek szybkościowy i zmarnował dobrą okazję do podania do Fernandesa, zbyt mocno przerzucając piłkę.
Często wyglądał na sfrustrowanego, ponieważ jego podania były blokowane lub strzały mijały cel. Opuszczał boisko uśmiechnięty, ale tym razem to nie on ratował United.
Oddał jedyny zapadający w pamięć strzał na bramkę w pierwszej połowie, który został wybity przez Jamesa Tarkowskiego. Po tym nie miał już zbyt wiele do zaoferowania i nie można było się dziwić, gdy został zastąpiony przez Sesko.
Nie trafił ze swoimi butami strzeleckimi – zmarnował dobrą okazję w pierwszej połowie, a potem przestrzelił z bliskiej odległości, chociaż z trudnego kąta. Ale zachował zimną krew i ruszył do pracy, aby dograć do Sesko przy bramce otwierającej wynik.
Miał problemy z wejściem w grę w pierwszej połowie, a obiecujący drybling, który zakończył się upadkiem, trafnie podsumował jego występ. Jednak należą mu się pochwały za genialne podanie w poprzek boiska do Mbeumo, które zapoczątkowało bramkę.
Zapewnił bezlitosne wykończenie, które przyniosło zwycięstwo, i powinien był zdobyć kolejną bramkę. Musi się zastanawiać, co jeszcze musi zrobić, aby zacząć mecz, strzelając bramkę po raz trzeci w czterech występach.
Wykonał przyzwoitą pracę, chroniąc prowadzenie po zastąpieniu Mbeumo.
Zapomnijmy o samym wykonaniu, czasami trzeba wygrać brzydko, a jego zmiany pomogły wykonać zadanie i dać drużynie oddech nad Chelsea i Liverpoolem.


