Jude Bellingham zbył uwagi Thomasa Tuchela po tym, jak niemiecki trener określił grę swojej drużyny w ćwierćfinale jako "niechlujną". Młoda gwiazda Realu Madryt, która strzeliła oba gole w dogrywce przeciwko Norwegii, usłyszała ocenę managera i odpowiedziała z nonszalancją: "Cóż, nieważne. To był ciężki mecz, więc moje myśli i uznanie należą do zawodników, którzy dali z siebie wszystko".
Bellingham zasugerował później, że Tuchel może nie w pełni rozumieć fizyczne obciążenie meczu. "Może on nie wie, jak to jest grać w takich warunkach przeciwko Erlingowi Haalandowi, [Martinowi] Odegaardowi, [Antonio] Nisie, [Alexanderowi] Sorlothowi, rozumiecie. To nie jest łatwa drużyna, z którą można grać."
Tuchel nie szczędził słów krytyki w swojej analizie po meczu, mimo że "Trzy Lwy" awansowały do najlepszej czwórki. Chociaż docenił ducha zespołu, stwierdził, że Anglia miała "szczęście" i wyraził frustrację z powodu niskiego poziomu technicznego. "Moja głowa nie jest w pełni usatysfakcjonowana i nie jestem w 100 procentach zadowolony ze sposobu, w jaki graliśmy, i pod tym się podpisuję," powiedział Tuchel dziennikarzom. "Myślę, że możemy grać szybciej, bardziej klinicznie. Mieliśmy zbyt wiele nieprzymuszonych błędów i technicznych pomyłek w naszej grze, które kosztowały nas wiele wiary."
Jednak były szkoleniowiec Chelsea szybko wyjaśnił, że w kadrze nie ma żadnego konfliktu przed półfinałem z Argentyną. Podkreślił, że choć ma wysokie wymagania, jego uczucie do drużyny pozostaje silne. "Jest wiele rzeczy, które możemy zrobić lepiej, co nie jest problemem, ale nie ma żadnego rozłączenia między mną a moim zespołem, ani jednego procenta," dodał. "Moje serce jest pełne i jestem w pełni zakochany w moich zawodnikach i mojej drużynie oraz w sposobie, w jaki prezentują się na boisku."
Sam mecz był wyczerpującym starciem, w którym kilku graczy miało problemy, w tym Declan Rice, któryowi brakowało zwykłej energii po chorobie przed meczem. Norwegia niespodziewanie objęła prowadzenie, gdy dośrodkowanie Andreasa Schjelderupa zmyliło Jordana Pickforda, stawiając Anglię przed trudnym zadaniem w wilgotnym powietrzu Florydy. Potrzebny był moment geniuszu Bellinghama tuż przed przerwą, aby wyrównać wynik po asyście Anthony'ego Gordona.
Bellingham argumentował, że wygrywanie "brudno" jest niezbędną cechą dla udanej drużyny turniejowej, niezależnie od tego, jak estetyczna jest gra. "Staraliśmy się stworzyć pozytywne środowisko i powinniśmy kontynuować to w finale," powiedział 23-latek w strefie mieszanej. "Nie mogę wystarczająco wysoko ocenić chłopaków. Nie będziesz wygrywać każdego meczu grając ładnie i wykonując tysiąc podań. Czasami musisz wygrać brudno."
Dzięki dwóm bramkom przeciwko Norwegii, Bellingham ma na koncie sześć goli w turnieju, wyrównując wynik kapitana Harry'ego Kane'a. Pozostaje zaledwie dwa gole za najlepszymi strzelcami Kylianem Mbappe i Lionelem Messim, gdy rozgrywki wchodzą w ostatni tydzień. Pomocnik stał się punktem centralnym angielskiego ataku, dodając te kluczowe trafienia do swojej poprzedniej podwójnej zdobyczy w zwycięstwie w 1/8 finału nad Meksykiem.
Anglia zwraca teraz uwagę na półfinałowe starcie z obrońcami tytułu, Argentyną, w środę. Będzie to pierwszy występ "Trzech Lwów" w półfinale mistrzostw świata od 2018 roku, a Tuchel będzie miał nadzieję, że jego drużyna znajdzie kliniczną precyzję, której, jego zdaniem, brakowało w Miami.