Wszystkie aktualności

Bawarczycy górą: Real Madryt na łasce Bayernu!

8 kwietnia 2026 06:30 1 godz. temu
Bawarczycy górą: Real Madryt na łasce Bayernu!
Źródło: goal.com

Legendarna "Czarna Bestia" znów budzi postrach. Bayern pokazał siłę na Bernabéu, a Real potrzebuje cudu w rewanżu. Czy to początek nowej ery?

Po 25 latach bez zwycięstwa na budzącym grozę Bernabéu, pojawiło się pytanie, czy La Bestia Negra obudzi się ze snu i zagości w stolicy Hiszpanii. Odpowiedź nadeszła po 90 minutach, gdy Bayern wygrał 2-1 w pierwszym meczu Ligi Mistrzów. Legendarny przydomek, który według opowieści narodził się po druzgocącej porażce niemieckiego klubu w meczu towarzyskim w 1980 roku, budzi teraz u Los Blancos jedynie szyderstwo. Porażka 1-9 sprzed blisko 46 lat wciąż pozostaje najcięższą w historii klubu, a w meczach o stawkę był to wynik 1-8 przeciwko Espanyolowi Barcelona w 1930 roku.

Jednak po wtorkowym widowisku, kpiny z Realu na pewno nie są na miejscu. Hiszpańska prasa nie szczędziła mocnych słów. Lokalna gazeta AS napisała, że madrycka drużyna przez ponad godzinę była „bezradnie na łasce Bayernu”. Według Marci, w rewanżu w Monachium „potrzebny będzie cud”.

Hiszpańskie media, zawsze krytyczne wobec własnych zespołów, chyba trafnie podsumowały sytuację. Bayern rzeczywiście dominował przez dłuższe fragmenty, prezentując bezinteresowną grę na całym boisku i mógł nawet wygrać wyżej. Gdyby nie, faktycznie, powinien. Jednak w niektórych sytuacjach FCB po prostu miało to szczęście, które jest niezbędne na tym poziomie.

Czarna Bestia powróciła z ulepszeniem i wydaje się, że ponownie ma po swojej stronie fortunę, co z pewnością zmartwi rywali w wyścigu po trofeum Ligi Mistrzów. To coś, z czego monachijska drużyna niekoniecznie była obdarzona w ostatnim czasie, zwłaszcza przeciwko Realowi w latach 2010.

Nie można zaprzeczyć, że drużyna trenera Alvaro Arbeloi stworzyła kilka znakomitych okazji przeciwko „prawdopodobnie najlepszej drużynie Europy w tej chwili” zarówno w pierwszej, jak i drugiej połowie. Wskaźnik oczekiwanych goli (xG) na poziomie 1.97 mówi sam za siebie. Jednak Manuel Neuer udaremnił wszelkie nadzieje na wielki powrót, prezentując formę godną swoich najlepszych dni i zasłużenie zebrał pochwały po ostatnim gwizdku.

Niemniej jednak, kapitan miał również dwukrotnie szczęście, gdyż jego błędy w pierwszej połowie pozostały bezkarne. Jak zawsze ryzykowny w przejściach, 40-latek najpierw sam naprawił źle wykonane wybicie, by chwilę później rzucić aut na plecy przeciwnika, a piłka nie została opanowana przez wybitnych zawodników Realu. Krótko przed końcem jedna z jego ryzykownych akcji ponownie naraziła obronę Monachium na presję. Ponadto, Dayot Upamecano wrócił do starych nawyków i popełnił zatrważający błąd w wyczuciu czasu, po którym Vinicius Junior trafił tylko w boczną siatkę pustej bramki.

Utrzymanie światowej klasy ataku Realu w ryzach przez pełne 90 minut jest niemal niemożliwe, mimo braków od czasu odejścia duetu pomocników Toniego Kroosa i Luki Modricia. Vincent Kompany zauważył to również w wywiadzie dla Prime Video po swoim 100. meczu jako menedżer FCB. „Nie wiem, czy można zawsze wszystko kontrolować z tymi zawodnikami”, powiedział, podkreślając: „Bez tych momentów od bramkarza, obrońcy czy napastnika nie ma sukcesu na tym poziomie. Będziemy tego potrzebować ponownie w przyszłym tygodniu”.

Belg mówił o otwartej wymianie ciosów, ale podkreślił lepsze okazje po stronie Bayernu. „Jeśli znów je dostaniemy, wierzę, że je wykorzystamy”. O tym, jak zabójczy potrafi być atak, pokazali Luis Diaz i Harry Kane swoimi bramkami, z których żaden nie był wcześniej naprawdę zaangażowany w grę. Oczywiście, nie można ślepo ufać temu odnalezionemu szczęściu.

To coś, co wiedzą nie tylko Kompany i jego zawodnicy, ale także hiszpańska prasa. AS opisał to jako „beznadziejny koniec złego dnia”. Gazeta słusznie przyznała, że Real „niemal wyrwał remis” i „pozostaje w grze przed rewanżem w Monachium”.

Mundo Deportivo, z siedzibą w Barcelonie, poszło o krok dalej, umieszczając nagłówek: „Niemcy byli lepsi, ale nie potrafili w pełni udowodnić swojego statusu wyraźnego faworyta do tytułu. Real Madryt z drugiej strony zrobił to, co mógł i na co go stać: biegał i szukał Viniciusa i Mbappé. To samo w sobie oznacza, że zabierają do Monachium porażkę, która pozwala im marzyć dalej”.

Będzie potrzebna kolejna znakomita postawa Bayernu, aby temu zapobiec, a być może Czarna Bestia poradzi sobie bez swojego „ulepszenia”, grając za tydzień przed własną publicznością.

Źródło: goal.com

Zobacz również