Barcelona brutalnie rozprawiła się z Valencią, strzelając pięć bramek i dominując od pierwszej do ostatniej minuty na gorącym słońcu Mestalla, wysyłając tym samym ostrzeżenie przed nadchodzącym starciem w Lidze Mistrzów.
Hansi Flick postawił na najsilniejszy możliwy skład, dając szansę Pedriemu na debiut od pierwszej minuty u boku Rodriego, z Lamine Yamalem od początku i Xavim Espartem na lewej obronie. Atmosfera na stadionie była napięta, a kibice Valencii nie ukrywali swojej frustracji wynikami i ogólną sytuacją zespołu.
Od pierwszego gwizdka Barcelona narzuciła swój styl gry. Dominowała w posiadaniu piłki, pewnie przenosząc ją między formacjami, a zrozumienie między Pedrim a Rodrim było widoczne niemal natychmiast.
Fermin Lopez dograł do Lamine Yamala, który popisał się indywidualną błyskotliwością, otwierając wynik meczu w spektakularny sposób. Chwilę później ponownie wpisał się na listę strzelców, ale gol nie został uznany z powodu spalonego.
Nawet ta sytuacja nie zdołała spowolnić Barcelony. Drużyna zamieniła swoją dominację na drugą bramkę, którą zdobył Fermin Lopez, nieustannie nękając obronę Valencii swoimi rajdami. Zarówno Lamine, jak i Fermin mieli okazje na podwyższenie wyniku przed przerwą.
Eric Garcia doznał urazu twarzy, który zmusił go do opuszczenia boiska przed upływem pół godziny gry, a na jego miejsce wszedł Jules Kounde.
Po przerwie tempo gry nie spadło. Rodri odebrał piłkę i rozpoczął kontratak, który zakończył się podaniem Fermina do Raphinhi, czekającego w polu karnym. Brazylijczyk dołożył kolejną bramkę do swojego imponującego dorobku w sezonie.
Flick zdecydował się odświeżyć skład, wprowadzając szereg zmian. Zastąpił Rodriego, posłał na boisko Christensena za Cubarsiego, a następnie wprowadził Ademi, by dodać szybkości w ataku. Dani Olmo zastąpił Fermina, otrzymując gorącą owację od publiczności na Mestalla za znakomity występ.
Następnie Olmo asystował przy czwartej bramce dla Pedriego, który również zszedł z boiska przy oklaskach. Gabriel Jesus zadebiutował w barwach Barcelony, wchodząc z ławki.
W końcowych minutach meczu Lamine Yamal skompletował dzieło zniszczenia, strzelając piątego gola po genialnym rajdzie Olmo. Barcelona opuszczała Mestalla po druzgocącym zwycięstwie i przekonującym pokazie siły, dowodząc, że nawet bez niektórych swoich kluczowych napastników zespół stał się bardziej drapieżny i niebezpieczny w ostatniej tercji boiska.


