Barcelona rozgromiła Elche 5-0, pokazując błysk w ofensywie, który zapalił Raphinha. Jednak za tym zwycięstwem kryje się niepokojąca historia o niespełnionych transferach i taktycznych zmianach.
Pożegnanie z gwiazdami i transferowa pustynia
Latem tego roku Barcelona straciła dwóch ważnych graczy ofensywnych: Roberta Lewandowskiego i Ferrana Torresa. Klub zaplanował sprowadzenie nowego napastnika, ale plany te szybko legły w gruzach. Atlético Madryt odmówiło sprzedaży Juliána Álvareza, a transakcja wydaje się niemożliwa, gdyż klub z Madrytu chce sprzedać Argentyńczyka tylko poza Hiszpanię. Kiedy transfer Álvareza upadł, Barcelona skierowała swoje zainteresowanie na innego Argentyńczyka, Lautaro Martíneza z Interu Mediolan. Niestety, działania Barcelony w tej sprawie były mało zdecydowane – jedynie zapytano o jego sytuację i możliwości transferu. Biorąc pod uwagę trudną sytuację finansową klubu i stanowisko Atlético, wydaje się, że Barcelona będzie musiała rozpocząć sezon, a przynajmniej dotrwać do zimowego okienka transferowego, bez doświadczonego środkowego napastnika. Hansi Flick, mimo posiadania w kadrze Hamzy Abdelkarima, który dobrze spisał się w sparingach, zdecydował się zostawić go na ławce. Postawił na sprawdzonych zawodników, nawet kosztem przesuwania ich na nieoczywiste pozycje.
Flickowski eksperyment: Raphinha jako "fałszywa dziewiątka"
W meczu z Elche, Flick zaskoczył, wystawiając Raphinhę jako "fałszywą dziewiątkę", mimo że Brazylijczyk naturalnie czuje się na lewym skrzydle. To miejsce zajął Karim Adeyemi, nominalnie prawoskrzydłowy. Na prawym skrzydle pojawił się Lamine Yamal. Za tym trio, w środku pola, błysnął Fermín López, prezentując niezwykle imponującą postawę. Ten taktyczny manewr okazał się strzałem w dziesiątkę. Raphinha, grając na nietypowej pozycji, był gwiazdą meczu, schodząc głęboko po piłkę i kreując sytuacje dla kolegów. Zdobył bramkę z rzutu karnego, dołożył jeszcze jedno trafienie, a także asystował przy golu Adeyemiego. Choć Lamine Yamal przygasł w drugiej połowie i został zmieniony przez nowego nabytku, Anthony'ego Gordona, który od razu zaznaczył swoją obecność asystami przy bramkach dla Raphinhi i Lópeza, to właśnie podejście Flicka odmieniło oblicze ataku Barcelony. Zamiast budować akcje wokół statycznego napastnika, jak miało to miejsce w poprzednim sezonie z Lewandowskim lub Torresem, Barcelona zyskała na szybkości i elastyczności. "Fałszywa dziewiątka" schodzi głębiej, ściągając obrońców i otwierając przestrzeń dla skrzydłowych do dynamicznych wejść w pole karne. To właśnie dzięki temu zagraniu padła druga bramka dla Adeyemiego.
Jednak ocena tej taktycznej rewolucji jest przedwczesna. Elche, które zajęło piętnaste miejsce w poprzednim sezonie La Liga, nie jest miarodajnym rywalem. Nadchodzące mecze pokażą, czy Barcelona poradzi sobie bez klasowego snajpera, czy też taktyka "fałszywej dziewiątki" okaże się długoterminowym rozwiązaniem.


