Po ponad dwóch dekadach oczekiwania, w końcu nadszedł ten moment dla fanów Arsenalu. 19 maja 2026 roku remis Manchesteru City z Bournemouth przypieczętował pierwszy od 2004 roku tytuł mistrza Anglii dla Kanonierów. Choć styl gry nie zawsze zachwycał, kibice nie kryli radości – w końcu doczekali się największego klubowego trofeum. Co ekscytujące dla fanów, to może być dopiero początek nowej ery sukcesów na Emirates Stadium.
Sezon 2026-27 zapowiada się ekscytująco dla Arsenalu. Po odejściu Pepa Guardioli z Manchesteru City i przejściowych problemach innych rywali, Mikel Arteta ma idealną okazję, by umocnić pozycję swojej drużyny. Wzmocnienia przeprowadzone latem sprawiają, że skład Kanonierów wygląda jeszcze solidniej, a cel, jakim jest podbój Europy, wydaje się być na wyciągnięcie ręki.
Droga do dominacji na Wyspach
Atmosfera w klubie jest niewątpliwie radosna po ostatnim triumfie. Fani mieli dość docinków o „duszeniu się” w kluczowych momentach walki o tytuł. Po trzech z rzędu drugich miejscach, Arteta i jego zawodnicy wreszcie przekroczyli linię mety, pokonując rywali mimo końcowego spadku formy, który groził oddaniem mistrzostwa w ręce City. Rozczarowaniem dla niektórych był brak transferu Viniciusa Juniora, choć wielu widziało w tym jedynie zagrywkę Realu Madryt. Podobnie, odejście Morgana Rogersa do Chelsea było dla fanów bolesne. Mimo tych perturbacji, zwycięstwo w meczu o Tarczę Wspólnoty z Manchesterem City, gdzie Arsenal zaprezentował się znakomicie, utwierdziło kibiców w przekonaniu, że obecny skład jest silniejszy od poprzedniego, a kolejne trofea to nie tylko możliwość, ale wręcz prawdopodobieństwo.
Wzmocnienia w letnim okienku transferowym były kluczowe. Piero Hincapie przeniósł się z Bayer Leverkusen na stałe za bardzo korzystną kwotę 34,5 miliona funtów. Następnie klub pozyskał Illana Mesliera z wolnego transferu, zapewniając większe bezpieczeństwo na pozycji bramkarza za Davidem Rayą. Transfer Christosa Tzolisa z Club Brugge za 34 miliony funtów początkowo nie wzbudził entuzjazmu, zwłaszcza po nieudanej przygodzie Greka w Norwich. Jednak jego imponująca forma przedsezonowa oraz znakomity występ przeciwko City w Cardiff, udowodniły, dlaczego Arteta był gotów pozwolić na odejście Leandro Trossarda do Besiktas i umieścić Gabriela Martinellego na liście transferowej. Najważniejszym wzmocnieniem, bez wątpienia, jest Bruno Guimaraes. Były kapitan Newcastle United wydaje się być idealnym połączeniem siły fizycznej i techniki dla środka pola Artety. Jego przyjście, tuż po odejściu Christiana Norgaarda do Evertonu, wywołało spekulacje o możliwych odejściach Mylesa Lewis-Skellego lub Martina Zubimendiego, jednak na razie brak konkretów. Podobnie sytuacja wygląda z Viktorem Gyokeresem, łączonym z Barceloną, podczas gdy Arsenal wciąż poszukuje niezawodnego strzelca, takiego jak Julian Alvarez czy Victor Osimhen. Gdyby któryś z nich dołączył przed 1 września, Arsenal dysponowałby najgłębszym składem w Europie, zwłaszcza po potwierdzeniu transferu Ezri Konsy z Aston Villi za 51 milionów funtów, który wzmocni obronę w obliczu kontuzji Williama Saliby.
Mimo zwycięstwa 4-1 nad Gironą, przedsezonowe mecze Arsenalu nie były imponujące, a Tzolis okazał się jedynym jasnym punktem. Nawet sam Arteta przyznał, że zawodnicy byli „wściekli” na siebie po błędach w przegranym meczu z Realem Betis. Kolejna porażka z Borussią Dortmund wzbudziła obawy, czy nieobecność Saliby nie będzie większym problemem, niż sądzono. Jednak po czterech meczach bez czystego konta, Arsenal rozwiał te wąsticzenia, pokonując Manchester City w meczu o Tarczę Wspólnoty. Biorąc pod uwagę, że zwycięstwo to osiągnięto bez kilku kluczowych zawodników, można śmiało stwierdzić, że Arsenal jest w znakomitej formie przed inauguracją sezonu Premier League.
Europejska zagadka
Metody Mikela Artety budzą różne opinie, jednak ich skuteczność nie podlega dyskusji. Choć jego wypowiedzi dla prasy i zawodników bywają momentami niezręczne, a jego taktyka oparta na bezpieczeństwie budzi kontrowersje wśród purystów, sukcesy mówią same za siebie. Po latach etykiety „seryjnego przegrywającego”, Arteta jest teraz mistrzem Premier League, a dla większości kibiców liczy się tylko zwycięstwo. Istnieje szansa, że teraz, gdy „małpa spadła mu z pleców”, pozwoli drużynie grać z większą swobodą. Z taktycznego punktu widzenia, Arteta bardziej przypomina Jose Mourinho niż Pepa Guardiolę. Jednak zainteresowanie Viniciusem sugeruje, że szkoleniowiec dostrzega braki w ofensywie i potrzebę odejścia od nadmiernego polegania na stałych fragmentach gry. Możemy więc spodziewać się bardziej ofensywnego i ekspansywnego stylu gry na Emirates. Jak sam Arteta określił, nie chce, by jego zespół był postrzegany jako obrońca tytułu, ale „mistrz atakujący”.
Bukayo Saka jest niewątpliwie gwiazdą Arsenalu, jednym z niewielu światowej klasy zawodników w ofensywie, a nieustanna praca Declana Rice'a jest integralną częścią planu gry. Jednak kluczową postacią tego sezonu może okazać się Martin Odegaard. Jako kapitan, jego rola jest nie do przecenienia. Po kilku trudnych sezonach pod względem formy i kondycji, Norweg nie był decydującym czynnikiem w ostatnim triumfie. Tym razem może być inaczej. Po udanym występie Norwegii na Mistrzostwach Świata, Odegaard zaprezentował się znakomicie w meczu o Tarczę Wspólnoty z Manchesterem City, strzelając pięknego gola. Choć jeden mecz nie stanowi o całym sezonie, jeśli Odegaard wróci do swojej najlepszej formy, może wnieść brakującą kreatywność do gry ofensywnej Arsenalu.
Max Dowman, 16-letni skrzydłowy, przebił się do seniorskiej kadry w poprzednim sezonie, stając się najmłodszym strzelcem w historii Premier League. Jego postępy zostały jednak zahamowane przez kontuzję, która ograniczyła jego występy do 13. W tym sezonie oczekuje się, że będzie grał znacznie więcej, zwłaszcza że Arteta planuje rotować Saki. „Max jest w stu procentach z nami w tym sezonie” – powiedział trener. „Wykonał całe przygotowanie. Jest w naszym systemie, pod każdym względem. Ile będzie grał? Tak jak wszyscy inni: musi na to zasłużyć. Ale jeśli zasłuży, będzie grał.”
Choć zdobycie mistrzostwa jest trudne, jego obrona bywa jeszcze trudniejsza. Historia pokazuje, jak szybko wszystko może się zmienić. Jednak Arsenal pod wodzą Artety wydaje się być doskonale przygotowany do kolejnego triumfu. Drugie z rzędu mistrzostwo jest prawdopodobnie absolutnym minimum dla Kanonierów w tym sezonie. Prawdziwym wyzwaniem będzie jednak coś więcej w Europie. Arsenal wciąż musi udowodnić swoją wyższość nad silnymi zespołami takimi jak Paris Saint-Germain, który będzie walczył o trzeci z rzędu Puchar Mistrzów. W tym kontekście, ewentualne niepowodzenie w Europie będzie zrozumiałe, zwłaszcza że konkurencja, z Barceloną wzmocnioną Rodrim i Realem Madryt udzielającym ogromnego wsparcia nowemu-staremu menedżerowi Jose Mourinho, zapowiada się jeszcze bardziej zaci


