Zimowy transferowy wir zaczyna nabierać tempa, a jednym z najgorętszych nazwisk na rynku jest Antoine Semenyo, cel Manchesteru City. Choć doniesienia o konstruktywnych rozmowach między klubami i potencjalnej klauzuli wykupu w wysokości 65 milionów funtów brzmią jak niemal przesądzona sprawa, menedżer Bournemouth, Andoni Iraola, nie zamierza łatwo oddać swojego cennego zawodnika. Wręcz przeciwnie, podkreśla jego absolutną kluczowość dla zespołu, zwłaszcza w obliczu nadchodzącego, arcytrudnego spotkania z Arsenalem.
Semenyo w centrum uwagi, mimo ofert z topu
Decyzja Bournemouth o włączeniu Semenyo do składu na kluczowe mecze, w tym na starcie z Arsenalem, zapada w momencie, gdy zespół przeżywa spore turbulencje. Po imponującym początku sezonu, „Wisienki” notują niepokojącą serię dziesięciu ligowych meczów bez zwycięstwa, co zepchnęło ich na 15. miejsce w tabeli, zaledwie pięć punktów nad strefą spadkową. W tej sytuacji, każde spotkanie, a zwłaszcza te z potentatami jak Arsenal czy Tottenham, nabiera gigantycznego znaczenia.
Iraola, zapytany o plany dotyczące Semenyo po ostatnim remisie 2:2 z Chelsea, nie pozostawił złudzeń. „Nie wiem, co się wydarzy, ale na pewno zagra [przeciwko Arsenalowi]. To nie będzie jego ostatni mecz”", zapewnił Hiszpan. „Musi odpocząć, bo za trzy dni gramy u siebie z Arsenalem. Przeciwko drużynie z czołówki ligi, tak, będzie dla nas ważnym graczem”". Te słowa brzmią jak mocny sygnał dla potencjalnych kupców: dopóki Semenyo jest zawodnikiem Bournemouth, będzie grał i ma znaczenie.
Szybka kariera i nieoczekiwany zwrot
Cała sytuacja wokół Semenyo nabrała tempa w zastraszającym tempie. Zaledwie sześć miesięcy temu, w lipcu, zawodnik podpisał nowy, pięcioletni kontrakt, wyrażając swoje zadowolenie z rozwoju w klubie. „Tak bardzo rozwinąłem się w klubie, zarówno na boisku, jak i poza nim, i jestem naprawdę szczęśliwy, że podpisałem kontrakt przed powrotem na przygotowania do sezonu. Od fanów, przez personel, po kolegów z drużyny, nie mogę wystarczająco pochwalić ludzi wokół klubu. To wspaniałe miejsce”", mówił wówczas z entuzjazmem.
Prezydent operacji piłkarskich Bournemouth, Tiago Pinto, podzielał ten entuzjazm, nazywając Semenyo „kluczowym” dla postępu klubu i „ważnym członkiem” ich projektu. Nikt wówczas nie przewidział, że w połowie sezonu europejska elita zacznie tak agresywnie zabiegać o jego względy. Iraola, mimo swojej roli menedżera, zawsze był szczery co do realiów zarządzania klubem, gdzie gwiazdy są podatne na lukratywne oferty. „Oczywiście, nie chcę go stracić. To jest dość jasne, ale są pewne sytuacje, które nie są pod moją kontrolą”", przyznał wcześniej w grudniu.
Nawet w obliczu spadku formy całego zespołu, indywidualne statystyki Semenyo pozostają imponujące. Dziewięć bramek i trzy asysty w lidze świadczą o jego konsekwencji, a trzy trafienia w czterech ostatnich meczach podkreślają jego niebagatelne znaczenie. Bez jego wkładu, sytuacja Bournemouth mogłaby być jeszcze bardziej dramatyczna. Właśnie takie momenty pokazują, jak cenny jest zawodnik, który potrafi w pojedynkę odwrócić losy meczu, a takich graczy nie łatwo zastąpić.


