Wszystkie aktualności

Ander Herrera: Miliony w PSG, teraz gra za darmo dla ukochanego klubu

19 października 2026 10:30 1 godz. temu
Ander Herrera: Miliony w PSG, teraz gra za darmo dla ukochanego klubu
Źródło: goal.com

Były reprezentant Hiszpanii, który zarabiał miliony w Paris Saint-Germain, dziś reprezentuje barwy Realu Saragossa w trzeciej lidze hiszpańskiej bez pobierania wynagrodzenia.

Ander Herrera, znany z występów w największych klubach Europy, podjął zaskakującą decyzję o powrocie do swojego ukochanego Realu Saragossa, grając tam bez wynagrodzenia w trzeciej lidze. To historia o lojalności, pasji i głębokim przywiązaniu do korzeni, która pokazuje, że w futbolu liczy się nie tylko pieniądz.

Miłość do Saragossy silniejsza niż miliony

Wspomnienie o Realu Saragossa dla Andera Herrery jest nierozerwalnie związane z majem 1995 roku. W wieku zaledwie pięciu lat, mały Ander z zapartym tchem śledził w telewizji finał Pucharu Zdobywców Pucharów. Jego ojciec, Pedro Herrera, były zawodnik klubu i jego ówczesny dyrektor techniczny, był obecny na Parc des Princes w Paryżu. Mecz z Arsenalem, pełen emocji i dogrywki, zakończył się niezapomnianym golem Nayima z około 40 metrów, który zapewnił Saragossie triumf. To właśnie ten moment, ta pasja i ta drużyna z miasta liczącego około 700 tysięcy mieszkańców, zaszczepiły w młodym Herrerze miłość do klubu.

Dziś, po latach spędzonych w Manchesterze United i Paris Saint-Germain, gdzie rywalizował o największe trofea u boku światowej klasy piłkarzy, Herrera znów nosi barwy Realu Saragossa. Nie pobiera jednak za to ani grosza. Jego decyzja wynika z głębokiej miłości do klubu i chęci pomocy w trudnym dla niego okresie. Saragossa, pogrążona w problemach finansowych, spadła do trzeciej ligi. Herrera, który z powodzeniem zarządzał swoimi finansami podczas kariery w wielkich klubach, postanowił sobie podarować możliwość gry dla ukochanej drużyny za darmo. „Nie potrzebuję kontraktu. Miałem bardzo udaną karierę i zadbałem o swoje finanse, więc mogę sobie pozwolić na ten prezent. Założyć tę koszulkę… za darmo, bo chcę pomóc klubowi, drużynie, miastu” – powiedział Herrera w rozmowie z BBC. Jest on wdzięczny Saragossie za to, że dzięki niej mógł zostać profesjonalnym piłkarzem i czuje, że ma wobec klubu dług.

Od młodego talentu do legendy, by wrócić do korzeni

Droga Herrery do profesjonalnej kariery rozpoczęła się właśnie w Saragossie. Już jako nastolatek, mimo zainteresowania innych klubów, pozostał wierny swojej młodzieńczej drużynie. Po debiucie w pierwszej drużynie pomógł klubowi wrócić do La Ligi, stając się kluczową postacią, a nawet reprezentantem Hiszpanii do lat 21, z którym zdobył Mistrzostwo Europy. Lato 2011 roku przyniosło jednak zmianę – Herrera przeniósł się do Athletic Bilbao, skąd następnie trafił do Manchesteru United za 36 milionów euro. Trzy lata w PSG, u boku takich gwiazd jak Neymar, Kylian Mbappé i Lionel Messi, ugruntowały jego pozycję jako jednego z najlepszych pomocników swojego pokolenia. Szczególne wrażenie zrobił na nim Messi, którego perfekcja w każdym aspekcie gry, nawet na treningach, budziła podziw.

Po kilku latach tułaczki, w tym powrocie do Bilbao i niespodziewanym transferze do argentyńskiego Boca Juniors, Herrera zdecydował się na powrót do domu. Jego fascynacja argentyńską piłką, która zaczęła się od obserwacji licznych graczy z tego kraju sprowadzanych do Saragossy przez ojca, a także słuchania atmosfery legendarnej La Bombonera, skłoniła go do dołączenia do Boca. Tam jednak, podobnie jak w przypadku Saragossy, jego serce biło mocniej dla klubu z Aragonii. Real Saragossa, po latach świetności, spadła z La Ligi w 2013 roku i od tego czasu boryka się z poważnymi problemami finansowymi, które doprowadziły do obecnego spadku do trzeciej ligi. Mimo to, klub wciąż zajmuje wysokie miejsce w historycznej tabeli La Ligi. Właściciel klubu, Jorge Mas, próbuje ratować sytuację, ale losy drużyny wciąż idą w złym kierunku. Herrera wrócił, by pomóc w odbudowie klubu, który uważa za swoje miejsce na ziemi. „Od pierwszego dnia nigdy nie chciałem za dużo mówić o przeszłości. Zbyt wiele mówiliśmy o tym, co zrobiliśmy źle. To, co działo się w ostatnich latach, te wszystkie negatywne rzeczy, niszczy nas. Przestańmy narzekać na to, co się stało w przeszłości i kształtujmy przyszłość” – podkreśla weteran. Jego marzeniem jest, by młodzi kibice Saragossy mogli doświadczyć takich samych emocji, jakie on sam przeżywał jako dziecko, oglądając mecz swojego ukochanego klubu.

Źródło: goal.com

Zobacz również