Pellegrino Matarazzo dokonał rzeczy niezwykłej, prowadząc Real Sociedad do triumfu w Pucharze Króla, co stanowi kamień milowy w jego karierze i dla amerykańskich trenerów w Europie.
Niedzielny wieczór z pewnością nie był dla zespołu Matarazzo spacerem po parku. Drużyna dwukrotnie obejmowała prowadzenie, ale za każdym razem pozwalała Atletico Madryt doprowadzić do remisu. Ostatecznie, po wyrównującym golu Juliana Alvareza w końcówce, o losach pucharu musiały zadecydować rzuty karne. Bohaterem spotkania okazał się bramkarz Unai Marrero, który obronił dwa strzały z jedenastu metrów, a decydującą jedenastkę na bramkę zamienił rezerwowy Pablo Marin.
To niezwykły zwrot akcji dla Matarazzo i Realu Sociedad. Kiedy obejmował stanowisko zaledwie pięć miesięcy temu, klub znajdował się w bardzo trudnej sytuacji. Drużyna z San Sebastian była zaledwie dwa punkty nad strefą spadkową i miała na koncie zaledwie cztery zwycięstwa w sezonie.
To naprawdę nieodkryty ląd dla Amerykanów w europejskiej piłce. Historia trenerów zza oceanu w Europie to przede wszystkim opowieści o zmaganiach. Obecny selekcjoner reprezentacji Kanady, Jesse Marsch, odcisnął swoje piętno w niższych ligach europejskich, ale nigdy nie udało mu się przebić na najwyższy poziom. Dwa razy zdobywał mistrzostwo Austrii z RB Salzburg, jednak nigdy nie osiągnął podobnych sukcesów w późniejszych pracach z Leeds United i RB Lipsk.
Matarazzo jest pierwszym amerykańskim szkoleniowcem, który zdobył trofeum w jednej z pięciu czołowych lig europejskich.
Warto również zauważyć, że San Sebastian od pewnego czasu jest znakomitym miejscem do rozwoju dla czołowych trenerów. Xabi Alonso, Mikel Arteta, Unai Emery, Andoni Iraola i Julen Lopetegui mieli tam swoje momenty. I chociaż Matarazzo jest znacznie nowszym nabytkiem, objął stanowisko w grudniu 2025 roku, może podążać podobną ścieżką ku szczytom trenerskiego fachu.
Sezon Realu Sociedad nabiera teraz tempa w rozgrywkach ligowych. Drużyna traci dwa punkty do miejsc premiowanych grą w europejskich pucharach, a do końca sezonu pozostało siedem kolejek. Niemniej jednak, zdobycie tak prestiżowego trofeum z pewnością stanowi wspaniałe ukoronowanie dotychczasowych wysiłków. Atletico Madryt tymczasem nadal walczy o najwyższe cele. 29 kwietnia zmierzą się z Arsenalem w pierwszym meczu półfinału Ligi Mistrzów.


