Moatamed Gamal, szkoleniowiec Zamalek, uważa, że jego drużyna zasłużyła na co najmniej dwa rzuty karne w starciu z Al Ahly, przepraszając jednocześnie kibiców za porażkę.
Niedzielny wieczór na stadionie w Kairze przyniósł zwycięstwo Al Ahly nad lokalnym rywalem Zamalek 2:0 w ramach szóstej kolejki egipskiej Premier League. Jak sam przyznał Moatamed Gamal, szczęście nie sprzyjało jego podopiecznym w pierwszej połowie, co doprowadziło do utraty bramki po przypadkowym odbiciu piłki od jednego z zawodników.
Mimo to, Gamal podkreśla, że Zamalek dominował w drugiej odsłonie gry, jednak nie potrafił wykorzystać nadarzających się okazji, co skutkowało drugim straconym golem. Teraz cała uwaga zespołu skupia się na nadchodzącym, kluczowym spotkaniu w ramach Afrykańskiej Ligi Mistrzów przeciwko drużynie z Rwandy. Zmiany w taktyce były podyktowane koniecznością, spowodowaną licznymi absencjami i kontuzjami, w tym chorobą Odaya Dabbagha po jego powrocie oraz urazem Adama Kayeda odniesionym jeszcze przed meczem.
Gamal stanowczo zaznaczył, że sędziowanie w tym spotkaniu było co najmniej "dziwne", i zachęca do ponownego obejrzenia dwóch kluczowych zdarzeń. Uważa, że Zamalek był zdecydowanie lepszy i zasłużył na przynajmniej dwa rzuty karne. Przyznał, że drużyna straciła bramki przez proste błędy, nad którymi będzie pracować, aby zapobiec ich powtórzeniu. Początkowe ustawienie z Ahmedem Sherif miało na celu wykorzystanie jego szybkości, co zresztą przyniosło pewne zagrożenie w pierwszej połowie.
Na uwagę dziennikarza o "surowym" wyniku, Gamal zareagował z pewną irytacją, stwierdzając, że mecz był wyrównany, a rezultat nie jest "ciężki". Szkoleniowiec zakończył swoje przemówienie przeprosinami skierowanymi do fanów Zamalek, wyrażając ubolewanie, że nie udało mu się sprawić im radości zwycięstwem nad Al Ahly.
W pierwszej połowie Zamalek stracił bramkę po niefortunnym odbiciu piłki.


