Dušan Vlahović podjął grę o wysoką stawkę, licząc na realizację swojego marzenia o grze w Barcelonie. Jego przyszłość wisi na włosku, a każdy dzień przynosi nowe zwroty akcji.
Turecka oferta, hiszpańskie marzenia
Serbski napastnik od dłuższego czasu znajduje się w centrum zainteresowania, a jego losy śledzone są z zapartym tchem. W grę wchodzi ogromna propozycja z tureckiego Besiktasu, która obejmuje ponad pięć milionów euro premii za podpisanie kontraktu oraz imponującą pensję w wysokości ośmiu milionów euro netto rocznie przez dwa sezony. Żaden inny klub nie jest w stanie przebić tej oferty. Vlahović poprosił o czas na zastanowienie, po czym otrzymał ostateczne ultimatum. Mimo to, wciąż potrzebuje więcej czasu, co świadczy o jego determinacji dołączenia do katalońskiego klubu. Włoski trener Besiktasu, Vincenzo Italiano, który pracował z Vlahoviciem w Fiorentinie, apeluje o cierpliwość do zarządu, głęboko wierząc, że serbski snajper byłby cennym wzmocnieniem dla jego drużyny.
Barcelona na pierwszym miejscu, ale z przeszkodami
Barcelona była pierwszym celem Vlahovicia. Jego agenci już na początku rynku transferowego zaoferowali usługi napastnika, jednak odpowiedź była stanowcza – nie był on priorytetem. Jego wysokie wymagania, obejmujące dziesięć milionów euro premii za podpis i wspomniane osiem milionów euro netto rocznie, również nie ułatwiły sprawy. Duma Katalonii wykluczyła tę opcję, ponieważ zarząd sportowy i nowy trener Hansi Flick priorytetowo traktują argentyńskiego napastnika Juliana Alvareza i zamierzają walczyć o jego pozyskanie. Z czasem, po definitywnym rozstaniu z Juventusem, Vlahović nieco obniżył swoje żądania, dostosowując je do możliwości finansowych Barcelony. Mimo to, serbski zawodnik musi wciąż czekać. Jego nazwisko wciąż pojawia się w rozmowach, ale żaden konkretny krok ze strony Barcelony nie został podjęty. Pojawiają się wątpliwości co do tego, czy zarząd klubu w ogóle zdecyduje się na jego transfer. Doceniają jego wysoką jakość, jednak jego ostatnie problemy fizyczne i styl gry budzą wiele pytań.
Nadzieja pozostaje jedynym kapitałem Vlahovicia, a jej pielęgnowanie wiąże się z oczywistym ryzykiem. Besiktas może wycofać swoją ofertę, pozostawiając go bez klubu. Turecki zespół dał mu czas do 10 sierpnia, a teraz serbski piłkarz ryzykuje wszystko, stawiając na przyszłość, która wciąż pozostaje niepewna.


