Po niedawnym, rozczarowującym remisie u siebie z Burnley, atmosfera na Anfield była gęsta od niezadowolenia. Choć Liverpool nadal utrzymuje się w czołowej czwórce ligowej, jego gra bywa nierówna, a ostatni mecz z drużyną walczącą o utrzymanie, tylko uwypuklił te problemy.
Frustracja po remisie z Burnley
Mecz z Burnley, który zakończył się wynikiem 1-1, był kolejnym pokazem tego, że Liverpool ma problemy z pokonaniem drużyn beniaminków na własnym stadionie. Dominik Szoboszlai trafił w poprzeczkę z rzutu karnego, a potem Florian Wirtz otworzył wynik spotkania. Niestety, zmiany wprowadzane w trakcie gry nie pomogły, a Burnley zdołało wyrównać w 65. minucie, a następnie utrzymać cenny punkt. Po końcowym gwizdku z trybun dało się słyszeć wyrazy frustracji, a niektórzy kibice opuszczali stadion jeszcze przed jego zakończeniem.
Virgil van Dijk, kapitan drużyny, przyznał, że nie jest zadowolony z postawy zespołu, zwłaszcza po 60. minucie meczu, kiedy to gracze zaczęli grać zbyt nonszalancko. „Frustracja to słowo, które na pewno przychodzi mi do głowy. Po 60 minutach zaczęliśmy być lekkomyślni i to nie pierwszy raz. Musimy sobie z tym poradzić. Już o tym rozmawialiśmy, ale najwyraźniej musimy poruszyć ten temat ponownie” – powiedział holenderski obrońca. Dodał również, że zespół ma 48 godzin na analizę sytuacji, a następnie musi działać. „Brakuje nam czegoś w tej chwili i chcemy to zmienić”.
Zapytany o reakcję kibiców, którzy żegnali schodzących z boiska graczy gwizdami, van Dijk był szczery. „To jest rzeczywistość i potrzebujemy wsparcia. Nie lubię gwizdów ze strony własnych fanów” – stwierdził.
Powrót Salah i wyzwania przed Liverpoolem
Trener Arne Slot w pełni rozumie niezadowolenie kibiców. „W mojej głowie to nie były gwizdy, ale w mojej głowie była też frustracja. Jeśli jako Liverpool nie jesteś rozczarowany remisem u siebie z Burnley, to coś jest kompletnie nie tak. W pełni rozumiem frustrację. Mam takie same frustracje, a zawodnicy z pewnością mają takie same frustracje jak fani” – powiedział.
Kolejnym wyzwaniem dla Liverpoolu będzie środowy mecz Ligi Mistrzów przeciwko Marsylii. Jest duża szansa, że do drużyny wróci Mo Salah, który zakończył już swoje obowiązki w Pucharze Narodów Afryki z Egiptem. Van Dijk podkreślił, jak ważny jest powrót Egipcjanina. „Mo to bardzo ważny członek naszej drużyny, zarówno na boisku, jak i poza nim. Niestety, nie udało mu się dotrzeć do finału AFCON, ale kiedy wróci, będzie musiał nam pomóc”.
Liverpoolowi przydałby się pozytywny wynik w nadchodzących meczach, ponieważ obecnie znajduje się poza ósemką premiowaną awansem do fazy pucharowej Ligi Mistrzów, co oznacza potencjalne baraże. Przed nimi również trudne mecze w Premier League, w tym wyjazd do Bournemouth, a następnie domowe spotkania z Newcastle i Manchesterem City.
Liverpool nie pokonał żadnej z drużyn, które awansowały do ligi w tym sezonie, na Anfield.


