Podróż Ekwadoru na Mistrzostwa Świata 2026 zakończyła się na 1/16 finału, a wraz z nią zakończyła się kadencja ich trenera. Sebastian Beccacece potwierdził, że jego zobowiązania kontraktowe z Ekwadorskim Związkiem Piłki Nożnej wygasły wraz z odpadnięciem drużyny z turnieju.
Pożegnanie z "La Tri"
Po porażce 2:0 z Meksykiem, Beccacece otwarcie mówił o swoich powodach odejścia. „Nasz kontrakt zakończył się wraz z Mistrzostwami Świata. Nie sądzę, aby udało nam się osiągnąć cel, który obiecaliśmy: uczynić te Mistrzostwa Świata najlepszymi w historii. Dziś moja kolej, aby się pożegnać” – przyznał. Trener nie ukrywał emocjonalnego ciężaru tej decyzji, szczególnie ze względu na silne więzi, które nawiązał ze swoimi zawodnikami i władzami federacji. Chociaż wyraził chęć dalszej pracy z obecnym pokoleniem talentów, czuł się zobowiązany do rezygnacji po nieosiągnięciu fazy pucharowej. „Dlatego muszę odejść. Chciałbym kontynuować, ponieważ to, co otrzymałem od zawodników i zarządu, uzasadniało możliwość kontynuowania. Ale rozumiem, jak to działa i boli, ale myślę, że decyzja była jasna” – wyjaśnił Beccacece.
Dziedzictwo młodości
Analizując sam mecz, trener przyznał, że jego drużyna miała trudności z poradzeniem sobie z intensywnością gry gospodarzy. Meksyk rozpoczął mecz z niesamowitą energią, wspierany przez licznie zgromadzoną publiczność, a Ekwador niemal natychmiast znalazł się pod presją. Nieskazitelna gra obronna gospodarzy sprawiła, że mimo lepszej gry Ekwadoru w drugiej połowie, nie udało im się strzelić bramki. „W pierwszej połowie zostaliśmy ograni” – zauważył Beccacece. „Walczyliśmy, ale nie udało nam się znaleźć bramki, która dałaby nam impuls”. Mimo goryczy eliminacji Beccacece skupił się na pozytywach i fundamencie, który pomógł zbudować dla przyszłości ekwadorskiej piłki nożnej. Jako prawdziwy sukces swojej kadencji wskazał młody profil swojej drużyny. Podziękował fanom i zawodnikom za wsparcie, którego udzielali mu przez cały czas jego pracy. „Dziedzictwo należy do zawodników, ponieważ byli najmłodszą drużyną Ekwadoru” – stwierdził trener, zapytany o swój wpływ. „Nie mam żadnych skarg, jedynie wdzięczność dla ludzi i zawodników. Otrzymałem tyle wdzięczności i uczucia z głębi serca. Chłopcy dali mi dwie piękne godziny po meczu i to jest to, co nam zostało”. Najmłodszą drużyną na tym turnieju była reprezentacja Ekwadoru.