Szef La Liga, Javier Tebas, postanowił ostro zareagować na narastającą retorykę w Realu Madryt, dotyczącą rzekomych problemów z decyzjami sędziowskimi. Tebas stanowczo odrzucił narrację, jakoby klub był celowo atakowany przez arbitrów, nazywając to próbą budowania "historii o stałym spisku".
Według Tebasa, obecna debata na temat sędziów odwraca uwagę od faktycznych problemów technicznych, które pojawiły się w grze Realu Madryt w pierwszych tygodniach sezonu. Odnosząc się do niedawnej krytyki ze strony klubu w mediach społecznościowych, Tebas wskazał na próby tworzenia „historii o stałym spisku”. Zarzucił, że gdy brakuje argumentów związanych ze sprawą Negreiry, pojawia się temat sędziów, a gdy i to nie działa, narzeka się na brak międzynarodowych arbitrów.
Tebas podkreślił, że każdy klub w La Liga może być sędziowany przez arbitrów międzynarodowych lub krajowych. Żaden klub nie ma prawa wybierać sędziego prowadzącego jego mecze, ani sprzeciwiać się decyzji arbitra tylko dlatego, że nie spełnia on jego oczekiwań.
La Liga to nie tylko Real Madryt
Prezes La Liga, nawiązując do roli Realu Madryt w rozgrywkach, przyznał jego ogromne znaczenie historyczne i globalny zasięg. Jednocześnie odmówił sprowadzania wartości ligi do obecności jednego klubu. „Real Madryt jest bardzo ważny dla La Liga, ale stwierdzenie, że La Liga nie ma wartości bez niego, świadczy o pogardzie dla innych klubów, ich kibiców i ich historii. Rozgrywki nie należą do nikogo” – powiedział Tebas.
Sędziowie przeciwko Realowi? To inny wymiar rzeczywistości
Jeszcze ostrzej wypowiedział się na temat rzekomego spisku sędziów przeciwko Realowi Madryt. Argument ten, zdaniem Tebasa, jest pozbawiony logiki i dowodów na celową politykę skierowaną przeciwko klubowi. „Twierdzenie, że sędziowie są skierowani przeciwko Realowi Madryt jest jak życie w innym wymiarze” – skwitował. Powtarzające się rozmowy o stronniczości sędziów, w jego opinii, stanowią jedynie przykrywkę dla unikania analizy rzeczywistych problemów, które pojawiły się w zespole, zarówno pod względem gry, wyników, jak i zarządzania meczami. Tebas dodał: „Ta historia działa jako alibi, aby ukryć inne niedociągnięcia, które pojawiają się na pierwszy rzut oka w tych pierwszych meczach sezonu. Wygodniej jest wskazać na spisek, zamiast wyjaśniać, co dzieje się na boisku”.
Tebas argumentował, że błędy sędziowskie, nawet powtarzające się przez kilka meczów lub lat, nie dowodzą zorganizowanego spisku przeciwko Realowi Madryt. Błąd sędziowski nie dowodzi spisku, ani jego powtarzanie przez lata nie czyni go prawdą.


