Real Madryt w zaskakujący sposób zasilił swój budżet, gromadząc ponad 100 milionów euro, co pozwoliło na sfinansowanie całego letniego okna transferowego. Choć oficjalne wpływy ze sprzedaży zawodników wyglądają skromnie, kryje się za tym genialna strategia klubu.
Niewidzialne źródła dochodu
Na pierwszy rzut oka, przychody transferowe Realu Madryt w tym sezonie nie robią wrażenia. Fran Garcia dołączył do Betisu za 4 miliony euro, a Mario Martin przeniósł się do tego samego klubu za 3,5 miliona euro. To wszystko, jeśli chodzi o oficjalne transfery wychodzące. Jednak prawda jest znacznie bardziej złożona. Klub z Madrytu sfinansował wszystkie swoje ruchy transferowe, w tym sprowadzenie Denzela Dumfriesa za 20 milionów euro, Marca Cucurelli za 55 milionów euro oraz opłacenie klauzuli zwolnienia nowego trenera Jose Mourinho z Benfiki za 15 milionów euro, wykorzystując pieniądze z innych źródeł.
Kluczem do tej operacji są klauzule sprzedaży, często sięgające aż 50 procent wartości kolejnego transferu. Przykładem jest Victor Munoz, który po opuszczeniu akademii Realu przeniósł się do Osasuny, a następnie do Liverpoolu za 40 milionów euro. Real Madryt, dzięki wcześniejszej klauzuli, otrzymał połowę tej kwoty, czyli 20 milionów euro. Wcześniej klub zarobił już 25 milionów euro na jego sprzedaży do Osasuny, co daje łącznie 45 milionów euro za zawodnika, który rozegrał zaledwie cztery mecze w pierwszej drużynie. Podobnie Mario Gila, środkowy obrońca, trafił do Lazio, a następnie do AC Milan za 30 milionów euro. Real Madryt, posiadając 50% klauzuli sprzedaży, zainkasował z tego tytułu 15 milionów euro.


