Plotki o powrocie Jose Mourinho na Santiago Bernabéu rozgrzewają kibiców do czerwoności. Ale czy ten powrót jest realny, i co ważniejsze, ile kosztowałby Real Madryt? Okazuje się, że sprawa jest bardziej skomplikowana niż mogłoby się wydawać.
Kosztowna klauzula odejścia
Według doniesień portugalskiego dziennika „Record”, odejście Mourinho z Estadio da Luz wiązałoby się z koniecznością zapłacenia Benfice blisko 7 milionów euro. Ta kwota stanowiła ustalony wcześniej ostateczny ekwiwalent za ewentualne zerwanie kontraktu, mający chronić klub z Lizbony na wypadek, gdyby ich ceniony szkoleniowiec został „skuszony” przez swoich byłych pracodawców. Klauzula ta jest jednak aktywna tylko przez bardzo krótki, ściśle określony czas. Jak podają źródła, wspomniana kwota musi zostać uregulowana, jeśli któraś ze stron zdecyduje się na rozwiązanie obecnej umowy w ciągu 10 dni od ostatniego meczu obecnego sezonu.
Prezydent Benfiki, Rui Costa, wraz z zarządem klubu, nie pozostaje bierny w obliczu narastających spekulacji transferowych. „Record” dodaje, że Costa przedstawił już formalną ofertę przedłużenia kontraktu Mourinho. Orły z Lizbony desperacko pragną przedłużyć współpracę z tym taktycznym geniuszem i zapewnić stabilność projektowi, którym kierował przez cały sezon. Mimo kuszącej perspektywy powrotu do Madrytu, Benfica ma nadzieję, że proponowane, korzystniejsze warunki przekonają 61-latka do pozostania w Portugalii. Ostateczna decyzja należy jednak do samego trenera, który do tej pory trzymał swoje karty blisko siebie, obserwując końcówkę sezonu w Liga Portugal i wiedząc, że okno transferowe szybko się zbliża.
Tymczasem, podczas gdy spekulacje wciąż narastają, prezydent Realu Madryt, Florentino Perez, zwrócił się do komisji wyborczej z prośbą o rozpoczęcie procedury nowych wyborów prezydenckich w klubie. Długoletni szef klubu dąży do utrzymania kontroli nad instytucją po sezonie rozczarowujących wyników na boisku, ale unika otwartego potwierdzenia, czy zmiana na stanowisku trenera jest nieunikniona. Zapytany o to, czy Mourinho jest bliski porozumienia w sprawie powrotu, Perez ostrożnie unikał bezpośrednich obietnic. „Jeśli chodzi o przybycie Mourinho, nie jesteśmy jeszcze na tym etapie proceduralnym; skupiamy się na zapewnieniu, że Real Madryt należy do swoich członków” – wyjaśnił. „Nie będę rozmawiać o trenerach ani zawodnikach. Kandyduję, aby zwrócić aktywa klubu jego członkom”. Benfica, czekając na odpowiedź Mourinho, już zaczyna analizować rynek potencjalnych następców, na wypadek gdyby transfer do Madrytu doszedł do skutku. Szef Fulham, Marco Silva, pojawił się jako główny kandydat do objęcia sterów w Lizbonie, jeśli taka luka się pojawi. Praca Silvy w Premier League przyciągnęła uwagę zarządu Benfiki, który postrzega go jako trenera zdolnego do utrzymania konkurencyjności klubu.
Warto pamiętać, że klauzula ta jest aktywna przez zaledwie 10 dni po ostatnim meczu sezonu.


