Cole Palmer wreszcie zdradził tajemnicę swojego charakterystycznego gestu "zimnego jak lód", przyznając, że zapożyczył go od swojego bliskiego przyjaciela Morgana Rogersa, choć jednocześnie upiera się, że to właśnie jemu zawdzięcza on globalną popularność.
Kto był pierwszy, kto zrobił to lepiej?
Od lat trwa przyjacielska wymiana zdań między Colem Palmerem a Morganem Rogersem na temat pochodzenia słynnego gestu. Rogers, były zawodnik Aston Villi, zawsze uważał, że to jego pomysł. Po ponownym spotkaniu na Stamford Bridge, gdzie grali razem już w akademii Manchesteru City, Palmer postanowił podzielić się historią kulisową. W rozmowie z "CFC+", jak podaje brytyjski dziennik "The Sun", Palmer powiedział: Nie pamiętam dokładnie, jak narodził się ten pomysł, rozmawialiśmy i powiedział mi, żebym to zrobił. To on zrobił to pierwszy w meczu w środku tygodnia, potem graliśmy z Luton Town w sobotę i powiedziałem mu, że to zrobię. Założę się, że żałuje, że wtedy tego nie zrobiłem!
Śmiejąc się, Palmer dodał: On zrobił to przede mną, tak, ale to ja sprawiłem, że stało się to sławne! To prawda, i on sam to przyznaje. Ich przyjaźń sięga czasów akademii Manchesteru City, gdzie poznali się z Romo Lavią i Liamem Delapem, obecnymi kolegami z Chelsea. Od tego czasu wykształciła się między nimi przyjacielska rywalizacja. Rogers ujawnił wcześniej, że Palmer jako pierwszy kontaktuje się z nim po każdym jego znakomitym występie, a obaj nigdy nie przestają walczyć o przewagę.
Dwa lata temu Chelsea pokonała Aston Villę 3:0. Przed meczem Rogers wysłał Palmerowi krótką wiadomość: "Nie strzelaj przeciwko Villi". Odpowiedź Palmera była zimniejsza niż sam gest: "Nagroda dla najlepszego zawodnika meczu wraca ze mną". Dokładnie tak się stało, a Palmer zrobił sobie zdjęcie z nagrodą i opublikował ich prywatną rozmowę na Instagramie. Żarty trwały. Numer 10 Chelsea żartował z Rogersa, że wyśle "komorników", jeśli spróbuje wykonać ten gest na Stamford Bridge, a potem sugerował fanom, że obaj mogą świętować razem. Palmer powiedział: Nie rozmawialiśmy wcześniej o wspólnym świętowaniu, ale teraz stało się to rzeczywistością, on to robi i ja to robię. Zarejestrowałem znak towarowy na ten gest w moim imieniu, więc jeśli spróbuje wykonać jakikolwiek ruch, zobaczy komorników u swoich drzwi!
Zachwyceni możliwością ponownej gry razem, obaj pokazali prawdziwe zrozumienie podczas ćwiczeń strzeleckich, które klub opublikował w mediach społecznościowych przed ich pierwszym meczem sezonu, towarzyskim spotkaniem u siebie z Realem Sociedad. Palmer zakończył, wspominając moment, gdy dowiedział się o przejściu Rogersa do Chelsea, gdy jego przyjaciel był z Reece'em Jamesem na zgrupowaniu reprezentacji Anglii: Znalazłem nieodebrane połączenie od niego i natychmiastową wiadomość, że mam tylko 5 minut, żeby oddzwonić. Czułem wtedy, że ma coś ważnego. Zszedłem na dół i od razu do niego zadzwoniłem, a on przekazał mi wiadomość o swoim przybyciu. Na początku mu nie wierzyłem, ale kiedy się upewniłem, byłem wniebowzięty.


