Wszystkie aktualności

Manchester City: Foden wściekły po czerwonej kartce, ale zespół świętuje zwycięstwo

15 września 2026 08:30 1 godz. temu
Manchester City: Foden wściekły po czerwonej kartce, ale zespół świętuje zwycięstwo
Źródło: goal.com

Pomimo gry w dziesiątkę przez większość meczu, Manchester City pokonał Manchester United. Zobaczcie, jak wyglądały nastroje w szatni po emocjonującym derbowym starciu.

Manchester City udowodnił swoją siłę, pokonując Manchester United na Old Trafford, mimo gry w osłabieniu przez znaczną część spotkania. Mimo trudności, zespół zdołał zdobyć kluczowe trzy punkty, a nastroje po meczu były wyjątkowo radosne.

Manchester City odniósł swoje pierwsze zwycięstwo na Old Trafford od prawie trzech lat, radząc sobie znakomicie pomimo gry w dziesiątkę przez większość meczu. Drużyna została zmuszona do gry w osłabieniu już w 23. minucie, kiedy to Phil Foden otrzymał czerwoną kartkę za reakcję na zagranie Bruno Fernandesa, który kopnął go, gdy leżał na ziemi.

Zespół Enzo Maresci przetrwał burzę i ostatecznie zdobył wszystkie trzy punkty dzięki kontrowersyjnej bramce Erlinga Haalanda. Był to przykład niezwykle solidnej gry defensywnej ze strony City, które zaimponowało płynnym dostosowaniem taktyki, aby poradzić sobie bez swojego angielskiego rozgrywającego.

Kluczową postacią tej niezłomnej postawy był nowy nabytek, Anderson, który zasłużenie zdobył nagrodę Gracza Meczu. Ten zawodnik, kosztujący 116 milionów funtów, wcześniej błyszczał przeciwko United grając jeszcze w barwach Nottingham Forest. Teraz zdominował środkowe strefy boiska, pomagając swojemu nowemu klubowi utrzymać nienaganny początek sezonu.

Po końcowym gwizdku Anderson podzielił się wrażeniami z radosnych scen po meczu i natychmiastowej reakcji Fodena na ciężko wywalczone zwycięstwo. „Był zrozpaczony, że nie mógł zagrać przez cały mecz, ale skakał z radości po szatni. Tak jak wszyscy byliśmy” – powiedział pomocnik.

23-latek podkreślił, jak wczesne wykluczenie zmusiło drużynę do jeszcze większego wysiłku. „[Czerwona kartka] sprawiła, że mecz był znacznie trudniejszy, a my wszyscy zjednoczyliśmy się i to pokazuje prawdziwego ducha walki i przywództwo ze strony chłopaków” – zauważył. „To nie było idealne, że Phil zszedł z boiska, ale wszyscy walczyliśmy o to. Zmieniło to sposób gry, ale poradziliśmy sobie z tym naprawdę dobrze.”

Odnosząc się do swojej indywidualnej gry, Anderson wyraził zadowolenie ze swojej postawy w defensywie. „Po prostu dałem z siebie wszystko dla drużyny – pojedynki i grę między liniami. Myślę, że poradziłem sobie całkiem dobrze i po prostu zachowałem spokój w posiadaniu piłki z zespołem i pomagałem wszystkim” – dodał.

Po tym, jak w lipcu przy prezentacji nazwał City „królami Manchesteru”, Anderson spotkał się z przewidywaną wrogością ze strony publiczności na Old Trafford. Przypomniany o swoim odważnym stwierdzeniu, pomocnik odparł: „Po prostu starałem się, żeby moja gra mówiła sama za siebie. Myślę, że przyjechaliśmy tutaj i zagraliśmy naprawdę dobrze. Nie ma wątpliwości, że mamy wszystkie potrzebne umiejętności, ale pokazujemy prawdziwą mentalność w pierwszych czterech meczach, zwłaszcza w tym. Nie poddajemy się, walczymy o każdy wślizg, każdy pojedynek i czekamy na naszą szansę, a oczywiście Erling strzela.”

Anderson docenił również rosnącą synergię w środku pola z innym nowym nabytkiem, Enzo Fernandezem, który odegrał kluczową rolę w minimalnym zwycięstwie. Para ta wcześniej mierzyła się ze sobą w półfinale Mistrzostw Świata w Stanach Zjednoczonych, ale szybko nawiązała silny sojusz.

„Zdałem sobie sprawę, że wcześniej grałem przeciwko niemu” – powiedział Anderson o swoich wcześniejszych starciach z Argentyńczykiem. „Ale nie, jest wspaniałym facetem. I jest prawdziwym topowym graczem. Jest bardzo dobry. Pokazuje prawdziwą jakość na boisku, a świadomość, że masz kogoś obok siebie, kto cię wspiera, jest ogromną pomocą. Jest najlepszy.”

W miarę jak City dąży do budowania na swoim imponującym początku sezonu, ich zdolność do wygrywania pod presją będzie im służyć w nadchodzących meczach. Anderson i jego koledzy pokazali, że potrafią prosperować nawet wtedy, gdy są zmuszeni do poświęcenia posiadania piłki. „Jestem przyzwyczajony do gry w ten sposób (bez piłki) całkiem sporo. Uważam, że obie opcje są dla mnie dość komfortowe i po prostu postaram się dać z siebie wszystko, aby pomóc chłopakom wokół mnie” – zauważył Anderson. „Nie było łatwo. Miałem wyzwania we wszystkich meczach i tak, myślę, że poradziłem sobie całkiem dobrze. Ciężko trenowałem, żeby postawić się w najlepszej możliwej sytuacji na mecze i zaczęło się to bardzo dobrze.”

Zacięta rywalizacja naturalnie doprowadziła do gorących momentów pod koniec spotkania, kiedy to Fernandez zastosował kilka „mrocznych sztuczek”, aby wybić czas z zegara, wyraźnie szukając kontaktu z Kobbie Mainoo z United. Nie zrażony teatralnymi zagraniami, Anderson odrzucił te akcje jako standardową praktykę w tak wysokiej stawki spotkaniu, konkludując: „To derby, prawda? Zawsze będą się dziać takie rzeczy w grze.”

Źródło: goal.com

Zobacz również