Wszystkie aktualności

Liverpool zawodzi. Kolejna porażka z Wolves

3 marca 2026 22:30 4 dni temu
Liverpool zawodzi. Kolejna porażka z Wolves
Źródło: goal.com

The Reds ponieśli kolejną wstydliwą porażkę w sezonie, tym razem z Wolves. Czy to znak głębszego kryzysu?

Liverpool zanotował kolejną szokującą porażkę w sezonie, tym razem ulegając Wolves. Klęska ta mocno nadszarpnęła nadzieje klubu na miejsce w pierwszej piątce Premier League.

Liverpool zdołał wyrównać za sprawą Mohameda Salaha, ale jego pierwszy gol w lidze od listopada, co symptomatyczne, padł po niedokładnym podaniu od Jean-Ricnera Bellegarde'a. Podkreśliło to niezdolność gości do tworzenia dogodnych sytuacji w grze otwartej, zwłaszcza bez kontuzjowanego Floriana Wirtza. W tamtym momencie Czerwoni wciąż wydawali się bardziej prawdopodobnym zwycięzcą, jednak ostatecznie zaliczyli kolejną żenującą porażkę w sezonie pełnym wstrząsających niepowodzeń. Po straceniu bramki w doliczonym czasie gry, co było już rekordowym, piątym takim przypadkiem w jednej kampanii Premier League, Joe Gomez skierował strzał z dystansu Andreego tuż obok Alissona Beckera.

Bramkarz Alisson Becker nie musiał interweniować przed utratą bramki, a jego reakcja na sprytne wykończenie Gomesa mogła być nieco wolniejsza. Bezsprzecznie jednak ponosi winę za fatalne wybicie piłki, które doprowadziło do zwycięskiego gola dla Wolves. Virgil van Dijk, powracający do gry po kontuzji, pojawił się w wyjściowym składzie zamiast Joe Gomeza, ale zaprezentował fatalną próbę strzału po podaniu od Ekitike. Choć w drugiej połowie często zapędzał się do przodu, jego ostatnie podanie pozostawiało wiele do życzenia. Ibrahima Konaté był niezagrożony do momentu zdobycia bramki przez Wolves, kiedy to pozwolił Rodrigo Gomesowi na zbyt dużo swobody. Podobnie jak jego partner z obrony, Van Dijk został zbyt łatwo odepchnięty przez Tolu Arokodare, co umożliwiło Nigeryjczykowi podanie do Gomesa. Holender zmarnował również świetną okazję na wyrównanie w końcówce. Dominic Szoboszlai starał się grać ofensywnie, kiedy tylko mógł, ale po godzinie gry wyglądał na zmęczonego, więc jego zejście z boiska nie było zaskoczeniem. Alexis Mac Allister został bardzo surowo ukarany żółtą kartką za domniemany faul na Joao Gomesie w 21. minucie, ale prawdopodobnie nie powinien był wchodzić wślizgiem. Ryzykował czerwoną kartką przez resztę pierwszej połowy z powodu serii nieprzemyślanych interwencji. Nie dziwiło zastąpienie go przez Curtisa Jonesa w przerwie.

W pierwszej połowie Mac Allister był jednym z nielicznych zawodników Liverpoolu grających na swoim poziomie. Był żywą obecnością w środku pola, dobrze pressując i odnajdując kolegów w obiecujących pozycjach dzięki progresywnym podaniom. Jednak z czasem jego forma malała, a dwukrotnie dał się zaskoczyć w posiadaniu piłki. Mohamed Salah wykorzystał słabe podanie Bellegarde'a, aby wyrównać, ale nie dajmy się zwieść temu golowi. Salah był ponownie słaby przez prawie cały mecz i zmarnował fantastyczną okazję do zdobycia bramki tuż po strzeleniu gola. Hugo Ekitike rozpoczął błyskawiczny atak z własnej połowy, tworząc szansę dla Frimponga, a jego przednie podbicie głową powinno zostać zamienione na bramkę przez Jonesa. Jednak przez większość czasu był pozbawiony wystarczającego wsparcia i wyglądał na sfrustrowanego na długo przed końcem. W takich meczach można odnieść wrażenie, że Ekitike lepiej odnalazłby się grając szerzej lub obok prawdziwego napastnika numer dziewięć, ponieważ nie chce grać jako statyczny cel. Cody Gakpo był prawdopodobnie najlepszym zagrożeniem ofensywnym Liverpoolu w pierwszej połowie, choć to niewielki komplement, a po tym, jak w drugiej połowie wniósł niewiele, został zmieniony niedługo po godzinie gry.

Curtis Jones wszedł na boisko niespodziewanie wcześnie z powodu niesubordynacji Gravenbercha i prawie natychmiast wpłynął na grę, ale jakimś cudem zgrał piłkę głową nad poprzeczką z bliskiej odległości. Conor Bradley przejął grę na lewym skrzydle od Gakpo i natychmiast stworzył większe bezpośrednie zagrożenie. Młody zawodnik miał również pecha, widząc, jak jego niski strzał trafił w słupek. Jarell Quansah wszedł na boisko w 65. minucie w ramach podwójnej zmiany z Ngumohą, zastępując Kerkeza na lewej obronie, ale zgodnie z przewidywaniami nie zaprezentował takiej samej dynamiki. Joe Gomez wszedł na boisko, zastępując Frimponga na mniej niż 20 minut przed końcem i niefortunnie dał zwycięstwo Wolves, odbijając spekulacyjny strzał Andreego obok własnego bramkarza. Stefan Bajcetic został wprowadzony w miejsce Konate, gdy Liverpool próbował odwrócić losy meczu, ale jego ostatni strzał został łatwo obroniony przez Sa.

Wprowadzenie Frimponga do składu, który pokonał West Ham, powinno uczynić Liverpool groźniejszym, ale prawie cała drużyna była płaska w pierwszej połowie, co sugeruje, że Arne Slot wciąż ma problem z nastawieniem swoich zawodników. Druga połowa była, ironicznie, znacznie lepsza, ale kolejna porażka w ostatniej chwili tylko pogłębiła wątpliwości co do mentalności Liverpoolu. Joe Gomez skierował piłkę do własnej bramki w doliczonym czasie gry, zapewniając Wolves zwycięstwo.

Źródło: goal.com

Zobacz również