Wszystkie aktualności

Kto następny? Gorące stołki trenerów w MLS

15 kwietnia 2026 00:30 2 godz. temu
Kto następny? Gorące stołki trenerów w MLS
Źródło: goal.com

Po odejściach trzech szkoleniowców, MLS przygląda się kolejnym potencjalnym zmianom. Czy Bradley Carnell i Raphael Wicky utrzymają swoje posady?

W świecie Major League Soccer wrze. Trzech trenerów już pożegnało się ze swoimi posadami, a kolejne gorące stołki mogą się niebawem niebezpiecznie rozgrzać. Czy nadszedł czas na zmiany w Philadelphia Union i Sporting Kansas City?

W ostatnim czasie kluby MLS nie szczędziły decyzji o zmianach na stanowiskach trenerskich. Najpierw z posadą pożegnał się Oscar Pareja z Orlando City, następnie Marco Donadel z Montrealu, który zaliczył fatalny początek sezonu zaledwie jednym zwycięstwem. Trzecim zwolnionym był Javier Mascherano, choć doniesienia sugerują, że opuścił klub z własnej woli.

Kto będzie następny na tej liście? Pewne jest, że niektóre miejsca są bezpieczne. Mikey Varas z San Diego FC, mimo słabej passy, może liczyć na niezachwianą wiarę klubu w jego styl gry i wybór składu. Phil Neville, po znaczącym zwycięstwie nad LAFC, również mógł uratować swoją posadę. Jednak wielu innych szkoleniowców czuje, jak ich miejsca robią się coraz gorętsze. To wręcz cud, że Bradley Carnell wciąż prowadzi Philadelphia Union. Sporting Kansas City również może wkrótce zdecydować się na rozstanie z Raphaëlem Wicky'm. Greg Vanney również może wyczuwać rosnące ciśnienie.

Zwalnianie trenerów nie zawsze jest sprawiedliwe ani w pełni uzasadnione. Często jest niezasłużone lub wynika z nadmiernej reakcji. Jednak istnieją przypadki, w których taka decyzja może być racjonalna. Przyjrzyjmy się bliżej tym trenerskim gorącym miejscom w MLS.

Bradley Carnell spotkał się z krytyką za to, że nie pozwalał rozwijać skrzydeł młodemu Cavanowi Sullivanowi. Ale to nie jego jedyna wina w tym roku. Bądźmy szczerzy: Philadelphia Union to w tej chwili istny bałagan, od zarządu po sam sztab. Pozbyto się kilku najlepszych zawodników, nie zastępując ich godnie. Skandale poza boiskiem i trwające śledztwo MLS pochłonęły znaczną część uwagi zarządu. Obecnie niewiele jest powodów do radości dla kibiców Union.

I choć Carnell nie ponosi całkowitej winy, jego praca szkoleniowa z pewnością nie pomogła. Union wygrali tylko raz w lidze, przegrywając sześć innych spotkań. Tylko jeden klub strzelił mniej bramek. Zwycięstwo nad Montrealem dało mu trochę oddechu, ale wciąż wydaje się, że Carnell jest o krok od zwolnienia po jednej porażce.

Początek sezonu dla Sporting Kansas City zapowiadał się obiecująco. Mądrym ruchem było zatrudnienie Davida Lee do kierowania operacjami piłkarskimi. Lee wcześniej odnosił sukcesy z NYCFC. Wicky nie był tak dobrze znany w MLS, ale miał solidne doświadczenie trenerskie i wydawał się zdolny do zbudowania zespołu.

Przynajmniej w teorii. Jeśli w tym klubie jest trener na miarę MLS, to jeszcze tego nie pokazał. Sporting KC zawsze był postrzegany jako projekt, a Wicky nie udowodnił, że ma umiejętności do nadania drużynie wyraźnej tożsamości. Podobnie jak w przypadku Carnella, pewne czynniki działają przeciwko niemu. Skład Kansas City jest karygodnie słaby i brakuje mu doświadczenia. Jednak Wicky nie potrafi ugruntować tożsamości zespołu. Może być konieczna zmiana.

Dobrą wiadomością dla trenera St. Louis, Bradley'a Dameta, jest to, że jego drużyna ma całkiem niezły bilans defensywny. Dziewięć straconych bramek w siedmiu meczach to nie jest wynik wybitny, ale mieści się w środku stawki klubów MLS. Biorąc pod uwagę, że grali już z San Diego, LAFC i Seattle, ten bilans nie wygląda tak źle.

Jednakże, w ofensywie pojawiają się ogromne problemy. St. Louis strzeliło w tym sezonie zaledwie sześć bramek, a trzy z nich padły w jednym meczu. Rzeczywistość jest prosta: St. Louis po prostu nie ma niezawodnego napastnika. Marcel Hartel to zawodnik ofensywny z wieloma atutami, ale nie jest naturalnym strzelcem. Simon Becher grał ostatnio na tej pozycji, ale jeszcze nie przekonał. Damet może mieć swoje narzekania. Niemniej jednak, będzie musiał wymyślić własne rozwiązania.

To byłoby niezwykle surowe. Austin zdecydowanie przekroczył oczekiwania w zeszłym roku, a trener Joshuа Estevez poprowadził ich do przyzwoitego miejsca w play-offach po tym, jak ich gwiazda napastnik zerwała więzadło krzyżowe. Byli osłabieni i i tak osiągnęli sukces. To samo w sobie powinno zapewnić mu pewien kredyt zaufania, aby przetrwać trudny okres. A to niewątpliwie trudny okres dla Austinu. Są bez zwycięstwa od pięciu meczów i brakuje im pomysłów w ataku. Jednak są powody do wiary, że sytuacja może się poprawić. Kilku ważnych graczy wraca po kontuzjach. Siedzisko Esteveza może być trochę gorące, ale nie jest w realnym niebezpieczeństwie.

Greg Vanney to kolejny trener, który skorzystał na ostatnich wynikach. Zwycięstwo 2-1 na wyjeździe z Austin poprawiło obraz, ale poza tym są to dość przeciętne wyniki. Kibice prawdopodobnie zawsze będą wskazywać na kontuzję Riquiego Puiga, który potrzebował drugiej operacji tego samego kolana po zerwaniu więzadła krzyżowego w play-offach 2024. Ale być może rzeczywistość jest taka, że ten zespół zawsze będzie musiał funkcjonować bez swojego hiszpańskiego gwiazdora. Być może Puig już nigdy nie wróci.

Trener, co trzeba przyznać, nigdy nie usprawiedliwiał się jego nieobecnością i zawsze starał się pracować z tym, co miał. W zamian zarząd zapewnił mu kilka prawdziwych talentów tego lata. Jednak do tej pory nie udało mu się wydobyć pełni potencjału z nowych nabytków. Dopóki będą walczyć o miejsce w play-offach, Vanney będzie miał pracę. Ale trudna seria porażek może sprawić, że stanie przed poważnymi pytaniami.

Greg Vanney nie wykorzystał w pełni potencjału nowych nabytków, mimo że zespół jest w stanie walczyć o play-offy.

Źródło: goal.com

Zobacz również