Julian Alvarez, jedna z kluczowych postaci Atletico Madryt, musiał opuścić boisko z powodu kontuzji, co wzbudziło spore obawy o jego dalszy udział w rozgrywkach. Po dramatycznym momencie na murawie, gdzie wyraźnie odczuwał ból, pojawiły się pytania o jego stan zdrowia i możliwość gry w nadchodzących spotkaniach.
Nerwowe oczekiwanie na wieści
W środowy wieczór władze Atletico z niecierpliwością czekały na diagnozę dotyczącą ich napastnika. Julian Alvarez, zdobywca Pucharu Świata, w ostatnich trzynastu minutach meczu z Arsenalem niefortunnie upadł po starciu z Eberechim Eze, pomocnikiem Kanonierów. Jego reakcja na boisku sugerowała poważniejszy problem, co wywołało falę zmartwienia wśród fanów. Mimo niepokojących scen na linii bocznej, trener Diego Simeone starał się uspokoić nastroje. W pomeczowych wypowiedziach podkreślił, że nie spodziewa się poważnych problemów. "Znając ich, na pewno będą gotowi we wtorek" – powiedział argentyński szkoleniowiec, pytany o rosnącą listę kontuzjowanych. "Nie sądzę, żeby ktoś miał nie zagrać we wtorek."
Alvarez nie był jedynym zawodnikiem, który opuścił boisko z urazem. Giuliano Simeone również doznał stłuczenia, a Alexander Sorloth w ogóle nie pojawił się na murawie z powodu problemów zdrowotnych. Diego Simeone szczegółowo opisał naturę tych dolegliwości. "Przypuszczam, że teraz mogą odczuwać pewien fizyczny dyskomfort. Giuliano po stłuczeniu, Julian po upadku na środku boiska, a Sorloth ma naciągnięty mięsień dwugłowy uda, ale nie mam wątpliwości, że będą gotowi."
Zanim rozpoczęło się samo spotkanie, atmosfera między obiema drużynami była napięta w związku z kondycją murawy. W tak zwanej "wojnie o trawę" Arsenal podobno zażądał formalnej inspekcji UEFA wysokości trawy na kilka godzin przed pierwszym gwizdkiem, obawiając się, że zespół Simeone mógłby próbować spowolnić ich grę opartą na szybkich podaniach.
Taktyczna batalia przeniosła się na boisko, gdzie Viktor Gyokeres wyprowadził Kanonierów na prowadzenie z rzutu karnego. Julian Alvarez ostatecznie wyrównał stan meczu swoim celnym trafieniem z jedenastu metrów, choć jego występ zakończył się przedwcześnie po wspomnianej kolizji z Eze.
Przy stanie 1:1, po zaciętym widowisku, Atletico czeka szybka regeneracja przed podróżą do północnego Londynu. W sobotę drużyna zmierzy się z Valencią w La Liga, co prawdopodobnie skłoni Simeone do rotacji składem, aby chronić zawodników zmagających się z drobnymi urazami. Priorytetem pozostaje zapewnienie, że Alvarez, Giuliano i Sorloth będą w pełni sił na rewanż.
Gdy Kanonierzy przygotowują się do przyjęcia Atletico na murawie, która, jak ma nadzieję Mikel Arteta, będzie bardziej sprzyjać stylowi gry jego zespołu, forma Alvareza pozostaje największym tematem dyskusji. Jeśli 26-latek będzie zdolny do gry, zgodnie z przewidywaniami Simeone, nadal będzie stanowił główne zagrożenie dla szans Arsenalu na awans do pierwszego finału Ligi Mistrzów od 2006 roku.


