Wszystkie aktualności

Janmaat: Od boiska do ciemnej strony, szczere wyznanie o walce z nałogiem

2 marca 2026 20:30 5 dni temu
Janmaat: Od boiska do ciemnej strony, szczere wyznanie o walce z nałogiem
Źródło: goal.com

Były reprezentant Holandii i gwiazda Newcastle United otwarcie mówi o swojej walce z uzależnieniem od kokainy po zakończeniu kariery.

Długoletnia kariera sportowa nieraz stawia przed zawodnikami wyzwania, o których mało kto wie, a ich skutki mogą być druzgocące.

Pożegnanie z boiskiem i początek mrocznych dni

Droga Jana Maata, byłego piłkarza znanego z występów w barwach Feyenoordu, Newcastle United czy Watford, a także ważnej postaci holenderskiej reprezentacji podczas Mistrzostw Świata w 2014 roku, była długa i pełna sukcesów. Po piętnastu latach gry na najwyższym poziomie, jego kariera zakończyła się jednak w sposób, który wpędził go w głęboki kryzys. Wszystko zaczęło się od uporczywej kontuzji kolana, którą pogorszył niefortunny wypadek medyczny po wstrzyknięciu. Infekcja stawu, spowodowana niewłaściwym wkłuciem, definitywnie zakończyła jego marzenia o dalszym graniu. „Chciałem tak bardzo, ale kontuzja kolana pokrzyżowała plany. To kolano było ogromne. Po zastrzyku poszło źle: staw się zaraził przez niewłaściwą igłę. Moja kariera była skończona. Nie mogłem sobie z tym poradzić,” wyznał Janmaat.

Pustka po zakończeniu kariery i zjazd w otchłań

Po zawieszeniu butów na kołku Janmaat próbował odnaleźć się w świecie futbolu jako menedżer techniczny w ADO Den Haag. Niestety, brak realnego wsparcia ze strony zarządu tylko przyspieszył jego upadek w otchłań uzależnienia od narkotyków. „Miałem być wspierany przez wszystkich i wszystko, ale zostałem zdany na siebie. To było nic. Nagle straciłem strukturę, którą miałem przez lata jako piłkarz. To było trudne. Uzależnienie od kokainy stopniowo się wkradło. Zaczynasz okłamywać ludzi, których kochasz. To straszne; zraniłem wiele osób,” przyznał były zawodnik Feyenoordu. Przyznaje, że napięcie towarzyszące meczom na najwyższym poziomie, nawet w półfinale Mistrzostw Świata czy na wypełnionym po brzegi stadionie De Kuip, było czymś, z czym potrafił sobie poradzić. Prawdziwe problemy zaczęły się jednak, gdy zniknął codzienny rytm profesjonalnych treningów. „Problemy zaczęły się dopiero, gdy przestałem. Jako zawodnik wszystko jest jasne: przechodzisz od treningu do treningu. Od meczu do meczu. Kiedy to wszystko zniknęło i czułem się całkowicie nie na miejscu jako menedżer techniczny w ADO, sprawy potoczyły się źle. I to dobrze,” dodał. Historia Jana Maata znajduje się w dokumencie „Prawdziwi mężczyźni nie płaczą”, który porusza kwestie zdrowia psychicznego u sportowców.

Dziś były prawy obrońca pracuje nad odbudową swojego życia, prowadząc własną siłownię High Power Gym w Scheveningen i skupiając się na kondycji fizycznej, jednocześnie stroniąc od dawnych demonów. Choć straty finansowe związane z uzależnieniem były ograniczone, osobisty koszt okazał się ogromny. „Jestem nadal oficjalnie żonaty, ale już nie jesteśmy razem. Związek i tak nie układał się dobrze, ale to uzależnienie oczywiście nie pomogło. Wiele zostało zniszczone, chociaż dogadujemy się znowu dobrze,” powiedział. Janmaat podkreślił, że jego problemy dotyczyły konkretnie narkotyków, a nie alkoholu. „To była kokaina, nic innego. Ani picie. Myślę, że to może się zdarzyć każdemu. Nigdy nie myślałem, że mogę się uzależnić.” Swoją szczerością Janmaat ma nadzieję przestrzec innych sportowców, którzy po zakończeniu kariery mogą borykać się z podobnymi trudnościami. „Kokaina niszczy wiele. Moja rodzina i przyjaciele byli dla mnie, ale zawiodłem wiele osób. Zaczynasz kłamać i naginać fakty. To wyczerpujące, ale przede wszystkim bardzo bolesne. Czy było to zagrażające życiu? Cóż, byłem głęboko, bardzo głęboko. Miałem momenty, kiedy rzeczy były dla mnie naprawdę, naprawdę złe, zostawmy to tak,” stwierdził. Mimo powrotu do zdrowia, Janmaat zdecydował się odejść ze świata trenerskiego, choć kiedyś miał taki zamiar. „Miałem wszystko jako zawodnik i właściwie nadal to mam. Ale w międzyczasie wiele się wydarzyło. Za dużo. Uzależnienie to prawdziwa walka, podczas której siedzisz z rękami we włosach. Dosłownie. Jesteś w zmaganiach, to naprawdę wiele niszczy. W takiej klinice masz terapię i rozmowy. Od tamtej pory poszedłem inną drogą. Tak, właściwą drogą. Na szczęście. Świat futbolu się skończył, myślę. Przynajmniej na razie,” podsumował.

Źródło: goal.com

Zobacz również