Jeszcze niedawno wydawało się, że los Gianniego Infantino na szczycie FIFA jest przesądzony. Jednak za zamkniętymi drzwiami spotkań w Rabacie i Nyonie sytuacja nabrała zupełnie nowego obrotu. Prezydent, którego przeciwnicy uważali za skończonego, powrócił, ukazując sieć lojalności budowaną przez dekadę. Niektórzy opisują ją jako „niełamalną”, gwarantującą mu obecnie wystarczającą liczbę głosów do utrzymania pozycji.
Zmiana taktyki europejskich przeciwników stała się koniecznością. Ich pierwotnym celem było odsunięcie od władzy najpotężniejszego człowieka w świecie futbolu. Teraz skupiają się na bardziej realistycznym, lecz równie niebezpiecznym celu: nie obaleniu Infantino, lecz ograniczeniu uprawnień prezydentury i odebraniu jej absolutnej władzy.
„Trzy tygodnie temu myślałem, że to koniec. Nie zdawałem sobie sprawy, jak silne są relacje, które zbudował przez dziesięć lat władzy, relacje, które są niemal niemożliwe do zerwania” – tak jeden ze światowych źródeł w piłce nożnej, posiadający wiedzę o poufnych rozmowach między wysokimi urzędnikami, cytowany przez agencję Reuters, opisał zwrot akcji.
Infantino, liczący 56 lat, stanął w tym roku przed największym wyzwaniem swojej kariery po tym, jak jego kontrowersyjna propozycja sprzedaży 20% udziałów w rozgrywkach FIFA, w tym w Mistrzostwach Świata, prywatnym inwestorom, spotkała się z powszechnym oburzeniem. Plan ten, określany jako „bomba”, wywołał falę gniewu. UEFA, azjatycka federacja i CONCACAF przewodziły kampanii wzywającej do zmian we władzach FIFA. Kilka europejskich federacji, ostatnio Francja w ubiegły czwartek, wycofało swoje poparcie dla jego reelekcji. Sekretarz Generalny FIFA, Mattias Grafström, określił te wydarzenia jako „niechciany i haniebny ciąg zdarzeń”, jednak po kryzysowym spotkaniu w Rabacie zadeklarował pełne poparcie dla Infantino, co było wyraźnym sygnałem, że bezpośrednie zagrożenie minęło.
Prawdziwa siła Infantino tkwi w systemie wyborczym FIFA. Na kongresie FIFA każde z 211 stowarzyszeń narodowych ma jeden, równy głos. Obalenie prezydenta wymagałoby globalnej koalicji znacznie przekraczającej 55 głosów członków UEFA. W tym właśnie tkwi niebezpieczeństwo dla jego przeciwników. Konfrontacja z prezydentem i przegrana mogłaby jedynie wzmocnić jego pozycję, zamiast ją osłabić.
„Myślę, że bieg wydarzeń się zmienił. Stało się zbyt niebezpieczne dla UEFA, aby przystąpić do głosowania i go nie wygrać” – zauważa jedno ze źródeł. Przed marcowymi wyborami nie pojawił się żaden rywal zdolny zgromadzić globalne poparcie. Ostateczny termin zgłaszania kandydatur upływa 18 listopada. Nasser Al-Khelaifi, prezydent Paris Saint-Germain, jest jedną z niewielu postaci, które zdaniem wtajemniczonych w świat piłki, mogłyby zbudować sojusz kontynentalny potrzebny do pokonania Infantino. Jednak przez swojego rzecznika całkowicie wykluczył taką możliwość, twierdząc, że „nie aspiruje, nie zamierza ani nie życzy sobie objęcia prezydentury FIFA”. Innym wymienianym nazwiskiem jest Victor Montagliani, prezydent CONCACAF, który potwierdził, że nie będzie kandydował bez wystarczających gwarancji zwycięstwa. Drzwi pozostają otwarte dla niespodziewanego kandydata z Afryki lub Azji.
Z drugiej strony, Infantino nadal cieszy się solidnym poparciem głównych bloków poza Europą. Steve Laigle, prezydent federacji Nowej Kaledonii, wypowiedział się w imieniu Oceanii: „Większość prezydentów federacji Oceanii zadeklarowała swoje poparcie dla pana Infantino i będziemy go wspierać do końca. Kiedy składamy obietnicę i jesteśmy lojalni wobec kogoś, pozostajemy lojalni do końca”. Podobny nastrój panuje w Afryce, gdzie większość uważa, że dalsze wsparcie przyniesie zwiększone fundusze na rozwój. Maroko należy do publicznych zwolenników Infantino i jest jedną z najbardziej wpływowych federacji na kontynencie. Według doniesień, którym zaprzecza FIFA, mówi się o obietnicy organizacji finału Mistrzostw Świata w 2030 roku w Casablance w zamian za utrzymanie afrykańskiego poparcia. Marokańska federacja nie skomentowała sprawy.
W obliczu impasu, niektórzy przeciwnicy zaczęli analizować alternatywny plan. Polega on na zmianie struktury administracji FIFA, zamiast zmiany prezydenta. Urzędnicy badają sposoby na zmniejszenie uprawnień skoncentrowanych w prezydenturze i redystrybucję ich do sekretariatu generalnego, ujawniają dwa źródła, jednocześnie zaostrzając nadzór nad kluczowymi strategicznymi i komercyjnymi decyzjami. Philippe Diallo, prezydent Francuskiej Federacji, wycofał swoje zaufanie do Infantino, stwierdzając, że „zaufanie udzielone prezydentowi FIFA zostało zerwane”. Potwierdził, że dystrybucja władzy stała się częścią dyskusji w ramach UEFA. „Projekt nie może być czysto europejski, ale musi gromadzić wszystkie kontynenty” – dodał Diallo. „Naszą misją jest teraz zapewnienie wyłonienia programu i kandydata, a następnie praca nad zapewnieniem jego zwycięstwa”. Wybory prezydenckie w FIFA odbędą się w Rabacie 18 marca 2027 roku. Bitwa może przerodzić się z próby obalenia Infantino w próbę okiełznania go.


