Niestety, marzenia o udziale w mundialu legły w gruzach po niefortunnym zdarzeniu. Lennart Karl, nadzieja reprezentacji, doznał urazu, który przekreślił jego plany.
Lennart Karl poczuł ostry ból w przywodzicielach mięśniowych, gdy oddawał swój ostatni strzał. To był moment, który zwiastował kłopoty. Zespół był w trakcie dodatkowych ćwiczeń, przygotowując się do ostatniego meczu kontrolnego przed turniejem. Karl, wraz z kilkoma innymi zawodnikami, został po głównym treningu, aby dopracować swoją formę strzelecką. Niestety, dla niego ten dodatkowy wysiłek okazał się zgubny. Zespół opuścił boisko z pomocą wicekapitana, Antonio Rüdiger.
Niespodziewany zwrot akcji przed wielkim wydarzeniem
Trener kadry, Julian Nagelsmann, nie ukrywał swojego zaniepokojenia podczas konferencji prasowej. "Niestety, Lenny doznał dziś kontuzji na treningu. Musimy poczekać i zobaczyć, jakie będą rezultaty. Szczerze mówiąc, nie wyglądało to najlepiej." Dalsze badania, w tym rezonans magnetyczny, potwierdziły najgorsze obawy: zerwane włókno mięśniowe wykluczyło go z udziału w mistrzostwach świata. To gorzka pigułka do przełknięcia dla młodego zawodnika, który z pewnością pokładał wielkie nadzieje w tym turnieju.
Ciekawostką jest fakt, że tego typu ćwiczenia strzeleckie po głównym treningu nie są czymś regularnym w kadrze. Nagelsmann wyjaśnił podczas ogłaszania składu, że powołanie klubowego kolegi Karla, Jonasa Urbiga, miało właśnie na celu rozłożenie obciążenia treningowego. "Zawodnicy chcą spędzać dodatkowe 45 minut na strzelaniu po każdym treningu, nie zawsze jest im to dozwolone, ale czasami tak. Wtedy dobrze jest mieć możliwość rozłożenia obciążenia na kilka osób. Dlatego Jonas zasłużenie należy do składu."
Zbieg okoliczności, który budzi niepokój
To poniekąd gorzko ironiczne, że podobny uraz w połowie kwietnia podczas podobnej sesji treningowej odniósł Serge Gnabry, również zawodnik Bayernu. 30-latek zerwał mięsień przywodziciela, co zakończyło jego sezon i wykluczyło z udziału w mundialu. Gnabry również doznał kontuzji nie podczas starcia z przeciwnikiem, ale właśnie podczas ćwiczenia strzeleckiego. Trener Bayernu, Vincent Kompany, opisał to wówczas jako "bardzo niefortunne zdarzenie podczas serii rzutów karnych. To było naprawdę bardzo, bardzo niefortunne i zaskoczyło nas wszystkich."
Mięsień przywodziciel jest kluczowy w wielu ruchach piłkarskich, takich jak strzał czy zmiana kierunku biegu.


