Max Eberl zyskał uznanie w Bayernie Monachium, budując zespół zdolny do największych sukcesów, mimo skomplikowanych warunków i nacisków ze strony wpływowych postaci klubu. Jego rozwój pokazuje, że potrafi nie tylko zarządzać codziennymi obowiązkami, ale także uwzględniać oczekiwania silnej rady nadzorczej, której członkiem jest Uli Hoeneß.
Od wątpliwości do zaufania: Droga Maxa Eberla
Początki pracy Maxa Eberla w Bayernie nie były łatwe. Już na początku 2024 roku, w wywiadzie dla "Der Spiegel", Uli Hoeneß wyraził swoje "wątpliwości" co do jego pracy, oceniając szanse na przedłużenie kontraktu Eberla na "60:40". Te słowa podkreślały siłę, jaką klubowy patron nadal posiada w FCB, nawet po oficjalnym wycofaniu się z bieżących operacji. Mimo to, Eberl zareagował z humorem i pewnością siebie, mówiąc: „Mam grubą skórę”. To samo powtarzał w kolejnych tygodniach i miesiącach, co ostatecznie zaowocowało przedłużeniem jego kontraktu do 2029 roku.
Eberl przeszedł znaczącą ewolucję. Jego doświadczenia z Gladbach i Lipska pokazały, że doskonale rozumie branżę piłkarską. Jednak w Säbener Straße sprawy mają inny wymiar. Oprócz codziennej pracy, musi dbać o zadowolenie potężnej rady nadzorczej, w skład której wchodzą Hoeneß i były prezes Karl-Heinz Rummenigge. Przede wszystkim jednak musi zadowolić Hoeneßa. To ten sam człowiek, który około roku temu nazwał Eberla zbyt miękkim, zbyt egoistycznym i zbyt rozrzutnym. Od tego czasu sytuacja uległa zmianie. Hoeneß przeprosił nawet Eberla osobiście za swoje uwagi, a dwa miesiące później ocenił szanse na dalszą współpracę na "100 procent".
Eberl w pełni zasłużył na obecne uznanie. Nie tylko wytrzymał ogromną presję, w tym tę ze strony Hoeneßa. Co najważniejsze, zbudował skład, który z odpowiednim trenerem może osiągnąć maksymalny sukces. Pokazał to, znacząco poprawiając jakość i głębię zespołu, między innymi dzięki wczesnym transferom Nathaniela Browna i Ismaëla Saibariego, zgodnie z życzeniem Hoeneßa. Po meczu pucharowym szukał bliższego kontaktu z Hoeneßem i Rummenigge, z którymi wcześniej brakowało regularnej wymiany zdań, co było widoczne na przykład w kwestii Thomasa Müllera.
Wyzwania i sukcesy na Säbener Straße
Droga do zmiany postrzegania Eberla była wyboista. Vincent Kompany nie był pierwszym wyborem władz Bayernu, a sam Eberl próbował przekonać Thomasa Tuchela do pozostania. Mimo to, Eberl konsekwentnie widział w Belgijczyku kluczowego kandydata i ostatecznie dopiął swego. Hoeneß przyznał mu za to należny kredyt.
Szczęście sprzyjało również w przypadku Luisa Diaza, głośnego transferu minionego lata. Wcześniej klubowi umknął Florian Wirtz, a inne planowane alternatywy, takie jak Nico Williams, Xavi Simons czy Christopher Nkunku, okazały się nieosiągalne lub zostały odrzucone przez radę nadzorczą. Eberl wziął sprawy w swoje ręce i trafił w dziesiątkę, uciszając krytyków, którzy narzekali na wiek i cenę transferu.
Decyzja o wypożyczeniu Nicolasa Jacksona za znaczną opłatę była błędem, ale wynikała z wcześniejszych instrukcji Hoeneßa, prawdopodobnie po sprzedaży Kingsleya Comana. Nawet nieudany transfer Joao Palhinhi, który miał miejsce przed przybyciem Eberla, został przez niego wykorzystany, znajdując satysfakcjonujące rozwiązanie z przenosinami do Benfiki Lizbona. Podobnie, pozytywne rozwiązanie w sprawie Bryana Zarragozy jest postrzegane jako kolejny krok w kierunku oszczędności płacowych.
Sprzedaż Daniela Pereza i Alexandra Nübela za godne sumy, podobnie jak Mathysa Tella i Adama Aznou w poprzednim roku, a także odejście wysokopłatnych graczy takich jak Leon Goretzka i Raphael Guerreiro po wygaśnięciu kontraktów, świadczy o zarządzaniu składem. Oskarżenia o nadmierne ustępstwa wobec Jamala Musiali, Alphonso Daviesa i Dayota Upamecano w kwestii ich kosztownych przedłużeń kontraktów są uzasadnione tylko częściowo, biorąc pod uwagę rozwój sytuacji.
Pomimo tych wyzwań, Eberl nadal musi mierzyć się z kontrolującą ręką nowej komisji transferowej i ostrym językiem Hoeneßa. Jednak z każdym dniem coraz lepiej radzi sobie z tymi naciskami, nie zaniedbując swoich głównych obowiązków ani wyczucia rynku. Nowy kontrakt jest zasłużonym dowodem uznania jego pracy.


