Stadion The Valley tętnił życiem od pierwszego gwizdka, a kibice Charlton nie mogli doczekać się, by pokazać lokalnym sąsiadom, gdzie ich miejsce. Zanim jednak mecz na dobre się rozkręcił, długa przerwa spowodowana nagłym wypadkiem medycznym wśród publiczności nieco ostudziła gorącą atmosferę na trybunach. To mogło pomóc przyjezdnym, którzy szybko odnaleźli swój rytm, utrzymując posiadanie piłki i przygniatając The Addicks na ich własnej połowie. Chelsea wygenerowała sześć celnych strzałów w pierwszej połowie, ale w większości przypadków Will Mannion w bramce Charlton był na posterunku.
Holenderski cud w Londynie: Hato otwiera wynik
Przełamanie nastąpiło w doliczonym czasie pierwszej połowy. Jorrell Hato dopadł do wybitej piłki na skraju pola karnego Charlton i potężnym wolejem posłał ją do siatki, otwierając wynik spotkania. „To było coś nieprawdopodobnego!" Po przerwie Chelsea jeszcze bardziej pogrążyła gospodarzy. Facundo Buonanotte zagrał z rzutu wolnego zza linii bocznej w pole karne z dużą siłą, a Adarabioyo zgrał głową do bramki, podwyższając prowadzenie The Blues na 2:0.Gospodarze jednak nie zamierzali się poddać. Dośrodkowanie z rzutu rożnego Charlton trafiło w pole karne The Blues, a Lloyd Jones zdołał skierować piłkę głową w stronę bramki Filipa Jorgensena. Bramkarz Chelsea zdołał odbić strzał, ale dobitka Milesa Leaburna znalazła drogę pod poprzeczkę, ku rozpaczy Duńczyka. Choć to spowodowało, że kibice Charlton zaczęli marzyć o sensacyjnym powrocie, ich nadzieje rozwiały się zaledwie pięć minut później, gdy Guiu dopadł do odbitej piłki po strzale Alejandro Garnacho i potężnym uderzeniem pokonał Manniona, zdobywając trzeciego gola dla zespołu z Premier League.
Estevao i Enzo pieczętują zwycięstwo
To zwycięstwo zdawało się przełamać determinację gospodarzy, a Chelsea z każdym kolejnym atakiem wyglądała na bliższą zdobycia kolejnej bramki. Wejście Estevao na prawym skrzydle przyniosło kilka groźnych sytuacji pod bramką Manniona. Rezerwowy bramkarz poradził sobie ze strzałami młodego Brazylijczyka i Enzo Fernandeza, podczas gdy Liam Delap fatalnie spudłował z sytuacji sam na sam. W końcowych minutach, gdy nad The Valley zaczął unosić się subtelny mglisty welon, Neto zdobył czwartą bramkę po zgrabnym zwodzie i strzale w dolny róg, a następnie Enzo Fernandez dołożył piątą z rzutu karnego, po tym jak Mannion faulował Estevao.Filip Jorgensen miał niewiele do roboty, ale zdołał wybronić strzał Jonesa, choć przy dobitce Leaburna był bezradny. W końcowych dziesięciu minutach niemal dał się zaskoczyć, wychodząc daleko od bramki. Jorrell Hato popisał się znakomitą techniką, wolejem trafiając do siatki po rykoszecie. W defensywie był solidny i gotów do walki. Adarabioyo miał problemy z fizycznością Leaburna, ale poradził sobie lepiej niż jego partner w obronie. Jego kluczowe zagranie z bliskiej odległości było kluczowe dla drugiej bramki. Enzo Fernandez wykazał się spokojem, kontrolując środek pola i wielokrotnie wyprowadzając akcje. Mimo kilku strat w pierwszej połowie, szybko wrócił do swojej najlepszej formy. Guiu zasłużył na swoją bramkę, zdobywając ją po walce i wykorzystując błąd obrony. Estevao wniósł nową energię, regularnie nękając obronę Charlton i wywalczając rzut karny. Enzo Fernandez pewnie wykonał jedenastkę, przypieczętowując wysokie zwycięstwo. Liam Delap powinien lepiej wykorzystać sytuację sam na sam, ale jego strzał poszybował obok słupka. Bramkarz Charlton, Will Mannion, miał trudne zadanie i mimo kilku świetnych interwencji, ostatecznie musiał pięciokrotnie wyciągać piłkę z siatki.


