Wszystkie aktualności

Arsenal kontra Liverpool: Ósmy dotyk?! Gyokeres znika, Kanonierzy tracą szansę

8 stycznia 2026 22:30 8 stycznia 2026 22:30
Arsenal kontra Liverpool: Ósmy dotyk?! Gyokeres znika, Kanonierzy tracą szansę
Źródło: goal.com

Kanonierzy rozczarowali w starciu z rywalem w walce o tytuł. Czy to był ten mecz, który przekreślił ich szanse? Oto ocena poszczególnych graczy.

Ten mecz miał być przełomem, szansą na odrobienie strat, a okazał się gorzką pigułką do przełknięcia. Arsenal, zamiast wykorzystać potknięcie rywali, zaprezentował grę, która wprawiła w osłupienie nawet najwierniejszych kibiców. Czy to już koniec marzeń o mistrzostwie?

Saliba i Raya – Symfonia pomyłek, czyli jak nie grać w obronie

Początek pierwszej połowy to prawdziwy pokaz nerwowości w szeregach Arsenalu. William Saliba, próbując zagrać piłkę do Davida Raya, nie zauważył, że bramkarz wychodzi z bramki. Skutek? Piłka odbiła się od jego nogi i wróciła pod nogi rywala, który próbował pokonać Raya lobem, trafiając jednak w poprzeczkę. To był moment, który doskonale obrazował panujące na boisku zamieszanie. Z drugiej strony, Liverpool również miał swoje pretensje. Jeremie Frimpong, po starciu z byłym kolegą z Bayeru Leverkusen, Piero Hincapie, domagał się rzutu karnego, jednak sędzia pozostał niewzruszony. Podobnie sytuacja wyglądała po przerwie, gdy Florian Wirtz padł w polu karnym po rzekomym faulu Leandro Trossarda. Nawet interwencja VAR nie przyniosła rozstrzygnięcia.

Gyokeres – Duch w maszynie, czyli jak zniknąć z meczu

Największym rozczarowaniem tego spotkania był bez wątpienia Viktor Gyokeres. Arsenal desperacko potrzebował napastnika, który zamknie akcję po licznych dośrodkowaniach i podaniach w pole karne. Gyokeres był jednak nieobecny. Zaledwie osiem dotknięć piłki w całym meczu, najmniej w jego karierze w barwach Kanonierów, to wynik, który woła o pomstę do nieba. Został zmieniony, a jego miejsce zajął Gabriel Jesus, który wniósł więcej życia, choć bez spektakularnych efektów.

David Raya, mimo braku oddanych strzałów na jego bramkę, musiał wykazać się refleksem, ratując zespół przed samobójczą bramką Saliby. Bukayo Saka, mimo prób, nie potrafił znaleźć sposobu na przełamanie defensywy rywali, podobnie jak Martin Ødegaard, który po długiej przerwie wrócił na boisko, ale nie potrafił zaznaczyć swojej obecności. Declan Rice, uznawany za jednego z najlepszych graczy Premier League, tym razem zgasł, gdy drużyna potrzebowała go najbardziej. Jego słabsza dyspozycja, podobnie jak innych pomocników, znacząco wpłynęła na brak kontroli nad grą i ograniczyła szanse na zwycięstwo. Kai Havertz, choć walczył, nie potrafił odnaleźć się w ofensywnych poczynaniach, a jego próby były często nieskuteczne.

Leandro Trossard, choć starał się zagrozić bramce rywala, często brakowało mu precyzji. Jego późniejsze starcie z Frimpongiem w polu karnym, które mogło zakończyć się rzutem karnym, tylko podkreśliło jego frustrację. Reiss Nelson, który wszedł na boisko z ławki, próbował ożywić grę, ale jego wpływ na wynik był minimalny. Podobnie Takehiro Tomiyasu, który zastąpił kontuzjowanego Hincapie, wydawał się nieobecny na boisku, ścigając cienie rywali.

Mecz zakończył się rozczarowującym remisem, który dla Arsenalu oznacza utratę cennych punktów w wyścigu o mistrzostwo. Brakowało w tym spotkaniu pasji, determinacji i skuteczności, które charakteryzują drużyny walczące o najwyższe cele. Liverpool, mimo że nie zachwycił, potrafił wykorzystać błędy przeciwnika i utrzymać korzystny dla siebie wynik.

Arsenal potrzebował zwycięstwa, by zbliżyć się do czołówki, a zamiast tego oddalił się od marzeń o tytule. Zespół był płaski w posiadaniu piłki, a pomogło mu to, że przeciwnik nie grał z typowym napastnikiem w składzie.

Źródło: goal.com

Zobacz również